czwartek, 7 listopada 2013

Moje pędzle do makijażu.

Witajcie!

   Dziś pokażę Wam, jakich pędzli używam do makijażu. Zapraszam do oglądania! :)

________________________________




______________________________




Pędzle do pudru i podkładu:







Od lewej:


   Maestro Złota Kolekcja, Powder

   Ogromny, puszysty pędzel do pudru. Powierzchnia pędzla to praktycznie ¼ twarzy, także możecie sobie wyobrazić, jaki jest wielki. Nakładanie pudru i omiatanie nim twarzy jest bardzo przyjemne, nakłada produkt równomiernie, delikatnie oprósza twarz, nie robi żadnych plam i nie pozwala nam przesadzić. Po pierwszym myciu zrobił się większy, ale pozostał tak samo cudownie miękki. Wykonany jest z naturalnego włosia, które ma dość specyficzny zapach, podobny do zapachu naftaliny, ale w trakcie używania w ogóle nie jest wyczuwalny.


Hakuro H54

   Bardzo popularny pędzel do podkładu wykonany z bardzo miękkiego sztucznego włosia. Pędzel przycięty jest na kształt kulki. Bardzo wygodny w użyciu, równomiernie rozprowadza podkład mineralny (innych nie używam), daje bardzo ładne, naturalne wykończenie. Nie zgubił ani jednego włoska, był myty wiele razy i nic się z nim nie dzieje. Ze wszystkich moich pędzli do podkładu najczęściej wybieram właśnie ten, najprzyjemniej mi się z nim pracuje.


Hakuro H50

   Pędzel do podkładu, również wykonany z bardzo miękkiego, sztucznego włosia. Pędzel przycięty na płasko, typu Flat top. W rzeczywistości jest niewiele wiekszy od H54, różni się jedynie kształtem. Nie gubi włosia, tak jak H54 był myty wiele razy, nie odkształca się, nic się z nim nie dzieje. Równomiernie nakłada produkt na twarz, bez smug i plam.


Hakuro H52

   Pędzel do podkładu, wykonany z włosia tego samego typu, co jego dwaj poprzednicy. Jest to ‘młodszy brat’ H54, jest od niego dużo mniejszy. Jest bardzo zbity i mało ‘plastyczny’, niezbyt wygodnie nakłada mi się nim podkład, jest mały, dość ‘twardy’, włosie nie ugina się w kontakcie ze skórą. Z tym pędzlem pracuje mi się najmniej przyjemnie, dlatego sięgam po niego bardzo rzadko.








No Name

   Duży pędzel do pudru o okrągłym przekroju typu ‘wyrosnięte kabuki’ :P. Bardzo miękki i przyjemny w dotyku. Włosie jest raczej sztuczne. Kupiłam go kiedyś w Stanach w sklepie Marshall’s, nie mam pojęcia co to za firma, niestety zgubiłam opakowanie. Jest po prostu piękny :) Rozkleił mi się, drewniana rączka jest w kilku miejscach pęknięta, jednak walczę o niego jak tylko mogę :). Jeżeli widziałyście kiedyś gdzieś podobne pędzle i orientujecie się, co to za firma – koniecznie dajcie mi znać :).




Pędzle do różu i bronzera:




Hakuro H14

   Pędzel do różu, bronzera i rozświetlacza. Wykonany ze sztucznego włosia. Dzięki niemu łatwo można wykonturować twarz. Pędzel przycięty na kształt jajka, bardzo miły w dotyku, miękki. Przyjemny we współpracy :) Mam go od niedawna, ale jestem bardzo zadowolona.


Hakuro H24

   Pędzel do różu i bronzera, skośnie ścięty. Wykonany z miękkiego, sztucznego włosia. Lepiej nakłada mi się nim róż niż bronzer. Zawsze, gdy konturowałam nim twarz coś było nie tak, po prostu mi nie leżał, dlatego pojawił się H14. Do różu jednak nadaje się idealnie. Był myty wiele razy, również nic sięz nim nie dzieje.





Pędzle do makijażu oczu:





No Name

   Wachlarz, który kupiłam kiedyś za grosze na stoisku w galerii. Jest bardzo średniej jakości, jednak do takiej funkcji, jaką jest zmiatanie osypanego cienia spod oka, lepszego mi nie trzeba :).


Everyday Minerals

   Pędzel do eyelinera i do brwii. Idealnie nadaje się do malowania brwii Aqua Brow, ma dość krótkie i mało elastyczne włosie, co pozwala na narysowanie precyzyjnej linii.


Douglas 7B
   Pędzel do korektora. Przycięty na kształt języczka z lekko spiczastym czubkiem. Dość zbity i ‘sztywny’, nie ugina się zbyt mocno, wykonany jest z miękkiego, sztucznego włosia. Przyjemnie nakłada i rozprowadza się nim korektor pod oczami.







Hakuro H74
   Pędzel do rozcierania cieni, wykonany z naturalnego tlenionego włosia. Ma owalny kształt z lekko spiczastym czubkiem. Dość dobrze rozciera cienie i pozwala na nałożenie ‘mgiełki’ koloru na powieki, jest jednak mało delikatny i potrafi lekko drapać.

Zoeva 227 Soft Definer
   Pędzel do rozcierania cieni wykonany z bardzo miękkiego naturalnego włosia. Ma lekko spłaszczony kształt, włosie przycięte na kształt owalnej ‘miotełki’.  Jest bardzo delikatny i odkąd go kupiłam mój H74 poszedł w odstawkę. Jest odrobinę droższy od Hakuro, jednak jeżeli zastanawiacie się nad pędzlem do blendowania – zdecydowanie polecam ten. Niektórzy uważają go za tańszy zamiennik dla MAC 217 – osobiście nie mogę tego powiedzieć, ponieważ pędzla z MACa nigdy nie miałam.

Maybelline
   Dostałam go razem z innymi pędzelkami w zestawie jako gratis. Bardzo średnia jakość, włosie drapie, był to jednak mój pierwszy pędzelek, którego używałam do rozcierania cieni, dlatego został – mam do niego sentyment :).








Hakuro H80
   
   Nieduży pędzelek o okrągłym przekroju, miękkie naturalne włosie przycięte na kształt kulki/jajeczka ze spiczastym czubkiem. Bardzo wygodny w nakładaniu cienia w zewnętrznym kąciku i w załamaniu, przy okazji delikatnie można nim cienie rozetrzeć. Uwielbiam go, używam go codziennie do aplikacji cieni, jest idealny – Ani nie za duży, ani nie za mały.

Hakuro H70

   Szeroki, płaski pędzel do nakładania cieni. Wykonany z naturalnego włosia przyciętego na ‘okrągło’. Niestety dla mnie okazał się za duży, potrzebowałam czegoś mniejszego. Nakłada bardzo cienką warstwę cienia na powiekę, trzeba nabrać cień kilkukrotnie aby uzyskać odpowiednie nasycenie. Jest bo jest, ale za nim nie przepadam.

Douglas 10B

   Pędzelek typu pencil brush, sztywny, zbity, precyzyjny. Idealny do nakładania cienia na dolną powiekę, lub do ‘rysowania’ nim grubszej kreski cieniem na górnej powiece.

IsaDora

   Pędzelek do aplikacji cieni. Mam go już od wielu lat (ok. 8), wydaje mi się, że wykonany jest z naturalnego włosia, płasko ułożonego w skuwce, przyciętego na ‘okrągło’. Pędzelek jest bardzo dobrej jakości, przez tyle lat nic się nie stało z włosiem. Nadal jest miękkie, nie odkształciło się ani nie wypadło. Brawa dla IsaDory.








Od lewej: Hakuro H74, IsaDora, Douglas 7B, Douglas 10B, Everyday Minerals.

Cały czas czaję się jeszcze na pędzle Real Techniques, szczególnie Setting Brush, oraz na pędzle Zoeva Luxe Face Definer oraz Buffer. 




Jakie są Wasze ulubione pędzle do makijażu? Jakie chciałybyście jeszcze kupić?
Mam nadzieję, że Wam się podobało :)
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia. 

poniedziałek, 4 listopada 2013

NEW IN #2

Witajcie!

   Ostatnio w mojej kosmetyczce, i nie tylko, pojawiło się kilka nowości, o których dziś Wam opowiem. Zapraszam :)


______________________________






   Pędzel Hakuro H14 do konturowania twarzy. Miałam do tej pory H24, jednak nie do końca dobrze mi się z nim współpracowało, potrzebowałam czegoś bardziej precyzyjnego i oto jest :)

   Sztuczne rzęsy Ardell, które polecała w swoich filmikach Karolina (Stylizacje2). Jest to w sumie mój materiał do nauki, ponieważ nie potrafię się z nimi obchodzić. Rzęsy próbowałam przykleić w swoim życiu tylko raz, efekt nie był zbyt udany :P. Wybrałam te ze względu na to, że są dość delikatne i naturalne (o ile sztuczne rzęsy mogą być naturalne…).






   
   Do tej pory zamawiałam wyłącznie woski Yankee Candle, ostatnio jednak skusiłam się na ich ‘młodsze rodzeństwo’ czyli Kringle Candle. Jeden zapach to „Imbirowy anioł ze śniegu”, drugi to po prostu „Christmas”. Imbirowy jest cudny, chociaż pachnie troszkę jak babka cytrynowa, natomiast Christmas pachnie jak tani, beznadziejny, leśny odświeżacz do toalet. Zdecydowanie nie polecam.








   Woski Yankee Candle. Z Yankee nigdy nie zaliczyłam katastrofy, owszem, są zapachy, które podobają mi się bardziej, inne podobają mi się mniej, ale jeszcze nie zdarzyło się tak, aby jakiś zapach kompletnie nie przypadł mi do gustu, tak, jak było to w przypadku zapachu Christmas…







   Podkład Lily Lolo w odcieniu Popcorn. Wcześniej używałam podkładów Amilie, potrzebowałam jednak odmiany i tym razem padło na LL.

   Piaski od Wibo, na które napatrzyłam się u Obsession KLIK i w końcu się przełamałam, nr 1 oraz nr 3.







   Żel pod prysznic Original Source. Połączenie bazylii z cytrusami zawsze kojarzyło mi się z latem i świeżą kompozycją zapachową. W tym wypadku jest to jednak troszkę inna odsłona tego zapachu, który przestaje być zarezerwowany tylko na lato :).

   Spray Marion z octem z malin. Kosmetyki z tej serii chodziły za mną już od kilku lat. Znam firmę Marion i wiem, że cudów się po nich spodziewać nie mogę. Spray kupiłam po to, żeby się po prostu przekonać i wyleczyć z pewnej dziwnej fascynacji, którą wzbudza u mnie ten tajemniczy ocet malinowy :P.







   Po niefortunnej przygodzie z żelem do powiek Flos-Lek, postanowiłam trochę zainwestować i kupić coś z wyższej półki. Wybrałam krem pod oczy firmy Korres z olejkiem z dzikiej róży. Po pierwszym użyciu jestem bardzo zadowolona, zobaczymy jak się sprawdzi.


  

   Tak prezentuje się mój mały październikowy haul, mam nadzieję, że Wam się podobało. Dajcie znać, czy miałyście kiedykolwiek któryś z tych produktów :).
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia.



sobota, 2 listopada 2013

Recenzja: My Payot Tonique oraz My Payot Fluide.

Witajcie!

   
Dziś mam dla Was obszerną recenzję dwóch tytułowych bohaterów, zapraszam do lektury! :)

_________________________________




_______________________________

  

Tonik – My Payot Tonique (radiance-boosting exfoliating lotion with superfruit extracts).





Opis producenta:

   "Delikatnie złuszczający tonik do twarzy z wyciągiem z superowoców.
Ten zabieg to twój sekret nr 1 dla odświeżenia i rewitalizacji skóry. Tonik ten uzupełnia oczyszczanie, usuwając uporczywe ślady podkładu i różu.

   Porada PAYOT: Nakładać rano i wieczorem za pomocą płatka kosmetycznego, wykonując boczne ruchy w górę i w dół szyi.

   Główne składniki aktywne:
Jagody goji: wzmacniają system odpornościowy, chronią przed wolnymi rodnikami i pobudzają energię komórek.
Jagody acai: bogate w pierwiastki śladowe i polifenole pobudzają krążenie krwi, aby reaktywować blask skóry.
Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
Wyciąg z ananasa: pozwala na enzymatyczne złuszczanie skóry.”

____________________________

    
   Tonik znajduje się w wyprofilowanej, dobrze dopasowanej do kształtu dłoni butelce z pompką o pojemności 200 ml. W tym produkcie pompka ma dwa oblicza – jest wygodna ale czasem po wyciśnięciu toniku na wacik zasysa jeszcze odrobinę, która się niestety wylewa jeżeli przechylimy butelkę i niestety nie mamy na to wpływu.

   Ma ładny zapach, jednak dość silny. Bywają momenty, kiedy staje się uciążliwy. Wyczuwalny alkohol.
Barwa – ma dość intensywne pomarańczowe zabarwienie. Często na dozowniku pozostaje pomarańczowy ślad po wyschniętej kropli. Barwi wacik.

Działanie:

   Mam bardzo mieszane uczucia…To już moje drugie podejście do tego toniku i mam takie same wnioski, jak za pierwszym razem. Z jednej strony mamy wprost cudowne składniki w pierwszej połowie składu – bogactwo ekstraktów, kwas glikolowy, substancje nawilżające, antyoksydanty, enzymy eksfoliujące. Z drugiej strony, w drugiej połowie już nie jest tak różowo – alkohol i inne substancje potrzebne do rozpuszczenia ekstraktów, konserwanty, komponenty zapachowe, które mogę powodować alergie, barwniki. 
   Przy dłuższym stosowaniu może nieco podrażniać i wysuszać skórę. Dobrze oczyszcza resztki makijażu. Na początku użytkowania efekty rzeczywiście są zauważalne – zwężone pory, rozjaśniona twarz, taka…świeża. Z czasem jednak efekty znikają, jakby skóra ‘przyzwyczaiła się’ do toniku i przestała na niego reagować. Poza wysuszeniem i podrażnieniem oczywiście. Tak niestety może stać, ponieważ skóra po pewnym czasie przyzwyczaja się do kwasu glikolowego, jednak oprócz niego, są w tym toniku inne substancje złuszczające. Stąd moje mieszane odczucia – na tym etapie stosowania nie zauważam żadnych efektów. 
   Bromelaina wraz z kwasem glikolowym i mlekowym powinny delikatnie złuszczać naskórek i wygładzać cerę, ja jednak tego nie zauważyłam a stosuję go już od dwóch miesięcy. Zawartość substancji nawilżających, ekstraktów, w tym ekstrakt z MALACHITU(!), RODOCHROZYTU (!), jagód goji i acai, i antyoksydantów, w tym pochodnej witaminy E, powinna chyba jakoś widocznie zadziałać na skórę. Przynajmniej tego oczekiwałam. Niestety tego nie dostałam i dlatego nie ukrywam, że jestem nim zawiedziona. 
   Nie potrafię zrozumieć filozofii firmy Payot - z jednej strony dodają do kosmetyku naprawdę wspaniałe składniki, z drugiej strony dodają barwniki i tak silną, alergenną kompozycję zapachową, że aż kręci w nosie. To tak jak pięknie się ubrać i wyjść z domu z tłustymi strąkami na głowie. Szkoda.


Dokładna analiza składu:

  • Aqua
  • Butylene glycol - substancja odpowidzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, pełni rolę promotora przenikania, dzięki czemu ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry.
  • Glycolic Acid – kwas glikolowy z grupy alfa-kydroksykwasów, ma działanie złuszczające i wygładzające
  • Alpha-Glucan Oligosaccharide - naturalny polimer pochodzący z glukozy. Znany jako substancja ochronna i stabilizująca skórę przed ostrymi czynnikami klimatycznymi.
  • Pineapple Fruit Extract – ekstrakt z ananasa
  • Panthenol – substancja łagodząca i nawilżająca
  • Sodium Ascorbyl Phosphateantyoksydant, przeciwutleniacz. Hamuje procesy egzogennego starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Substancja o wysoce efektywnym działaniu. Znajduje zastosowanie w kosmetykach przeznaczonych do cery trądzikowej, cery dojrzałej - kosmetyki anti-age, w preparatach po opalaniu oraz w kosmetykach anty-cellulitowych.
  • Niacinamide – witamina B6, działa nawilżająco oraz reguluje wydzielanie sebum.
  • Bromelain – enzym pozyskiwany z ananasa, ma działanie złuszczające, rozjaśniające.
  • Tocopheryl Acetate – pochodna wit. E, bardziej stabilna.
  • Retinyl PalmitateMa działanie naprawcze, przeciwstarzeniowe, odpowiada za wytwarzanie kolagenu.
  • Lycium Barbarum Fruit Extract – ekstrakt z jagód goji.
  • Euterpe Oleracea Fruit Extract – ekstrakt z jagód acai.
  • Lactose – polisacharyd pochodzenia zwierzęcego, humektant, nawilża i odżywia skórę
  • Bifida Ferment Lysate - Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
  • Malachite Extract – ekstrakt z malachitu.
  • Rhodochrosite Extract – ekstrakt z rodochrozytu.
  • Pentylene glycol - humektant, zapobiega wysychaniu preparatu kosmetycznego oraz krystalizacji przy ujściu butelki. Ponadto pełni rolę rozpuszczalnika dla substancji hydrofilowych zawartych w kosmetykach
  •  Caprylyl glycol - Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. W preparatach myjących stosowany jako substancja renatłuszczająca. Proces mycia powoduje usunięcie m.in. substancji tłuszczowych, dlatego stosuje się substancje renatłuszczające, które odbudowują barierę lipidową.
  • 1,2-Hexanediol - konserwant.
  • Citric Acid – kwas cytrynowy, wiąże metale, ma działanie złuszczające, reguluje pH kosmetyku.
  • Sodium hydroxide - regulator pH kosmetyku.
  • Peg-40 hydrogenated castor oil - substancja odtłuszczająca usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe z powierzchni skóry.  Substancja odtłuszczająca usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe z powierzchni skóry.
  • Propylene Glycol -  hydrofilowa substancja nawilżająca skórę. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Lactacid Acid – kwas mlekowy, nawilża, zmiękcza, złuszcza naskórek.
  • Betaine - wiązek hydrofilowy o działaniu silnie nawilżającym. Betaina wykorzystywana jest w kosmetykach do pielęgnacji ciała oraz  w preparatach kondycjonujących włosy. Substancja antystatyczna - zapobiega elektryzowaniu się włosów.
  • Propanediol - naturalna substancja nawilżająca, emulgująca, poprawiająca konsystencję, doskonały nośnik substancji aktywnych oraz naturalny konserwant. Otrzymywany z kukurydzy.
  • Glycerin - Hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Alcohol Denat.
  • Parfum
  • Butylphenyl Methylpropional - nazwa zwyczajowa: Lilial. Aldehyd aromatyczny. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Składnik kompozycji zapachowych.
  • Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde - składnik kompozycji zapachowych, może uczulać.
  • Limonene - Nazwa zwyczajowa: Limonen. Jednopierścieniowy weglowodór terpenowy. Imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Składnik kompozycji zapachowych
  • BHT - butylohydroksytoulen- to antyutleniacz dla preparatów kosmetycznych (głównie typu W/O) zawierających roślinne i zwierzęce tłuszcze. 
  • Sodium Benzoate – konserwant, benzoesan sodu.
  • Potassium Sorbate – konserwant, sorbinian potasu.
  • Yellow 5 - barwnik
  • Red 33 - barwnik


_______________________________





Emulsja - My Payot Fluide (daily radiance care).


Opis producenta:

   "Emulsja rozświetlająca na dzień z wyciągiem z superowoców.
   Pielęgnacja 2 w 1 matująca i przywracająca blask. Ten pobudzający preparat pielęgnacyjny obiecuje niezwykle promienny blask skóry. Aby przezwyciężyć matowość skóry zaraz po obudzeniu, ta "terapia szokowa" zwiększa efekt zdrowego blasku skóry, a jednocześnie ujednolica cerę.
   
   Porada PAYOT: Nakładać na oczyszczoną skórę całej twarzy.
   
   Główne składniki aktywne:
 Jagody goji: wzmacniają system odpornościowy, chronią przed wolnymi rodnikami i pobudzają energię komórek.
Jagody acai: bogate w pierwiastki śladowe i polifenole pobudzają krążenie krwi, aby reaktywować blask skóry.
Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
Wyciąg z tapioki: działa na powierzchni skóry, absorbując nadmiar łoju i matując skórę."

_____________________________

    
   Emulsja znajduje się w higienicznej, lekko prześwitującej, pomarańczowej tubce. Bardzo wygodna w użytkowaniu, widać ile nam jeszcze zostało, można ją łatwo postawić.

   Zapach, podobnie jak w przypadku toniku, intensywny, sztuczny, momentami drażniący. Mocno wyczuwalny alkohol.

   Barwa kremowa, wydawałoby się, że dość neutralna, nie znaczy to jednak, że nie zawiera barwników – owszem, zawiera.

   Konsystencja typowa dla emulsji – lekka, ale nie lejąca, przyjemna w użytkowaniu, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej lepkiej warstwy na twarzy.  





Działanie:


   Skutecznie i dość trwale matuje. Był to chyba jeden z najlepiej matujących kremów, jakie miałam. Po kilku dniach stosowania zawsze występuje u mnie ten sam objaw – nieprzyjemne pieczenie i rozgrzanie skóry. Nieważne, czy stosuję go razem z tonikiem, czy bez – zawsze występuje podrażnienie. Różnica jest taka, że stosując go razem z tonikiem, podrażnienie jest większe i występuje szybciej. Bardzo słabo nawilża, raczej przeciwnie, wysusza skórę. Kilka minut po nałożeniu odczuwam uczucie ściągnięcia. Po kilku dniach stosowania pojawiają się suche ‘zadziorki’ na czole. Nie zauważyłam odżywienia, rozjaśnienia ani wygładzenia skóry. Dodatkowo zauważyłam za to wysyp ‘kaszki’ na policzkach.
    Jedyne plusy, których się dopatrzyłam w tym kremie to dobre właściwości matujące (niestety kosztem nawilżenia) oraz estetyczny i dość minimalistyczny design opakowania. To ostatnie niestety nie ma wpływu na działanie kremu, więc praktycznie nie biorę tego pod uwagę. Do tego zawiera dość niebezpieczny według mnie składnik – Tromethamine. Być może jego zawartość jest niewielka, jednak stosowany jest jako lek na receptę, który nie może być przyjmowany przez kobiety w ciąży i karmiące piersią ze względu na negatywny wpływ na dziecko, nie powinny przyjmować go również osoby z problemami kardiologicznymi, urologicznymi oraz z problemami z układem oddechowym. Jest to substancja, która w pewnym stopniu może przenikać do wewnątrz, nigdzie natomiast – ani na opakowaniu, ani w Internecie – nie ma żadnego ostrzeżenia. Skutecznie mnie to odstrasza.


Dokładna analiza składu:

  • Aqua
  • Alcohol Denat.
  • Pentylene Glycol - humektant - zapobiega wysychaniu preparatu kosmetycznego oraz krystalizacji przy ujściu butelki. Ponadto pełni rolę rozpuszczalnika dla substancji hydrofilowych zawartych w kosmetykach.
  • Caprylyl glycol - emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników.
  • Squalane - emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników.
  • Caprylic/Capric Trigliceride - emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników.
  • Cyclopentasiloxane - emolient. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na ich powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje skórę i włosy, czyli zmiękcza i wygładza.
  • Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Phenyl Trimethicone – ciężki silikon.
  • Butylene Glycol - Hydrofilowa substancja, odpowiedzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów. Pełni rolę promotora przenikania, dzięki czemu ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry.
  • Tapioca Starch – skrobia pozyskana z Tapioci, działanie matujące, pochłania nadmiar serum.
  • Alpha-Glucan OligoSaccharide - Pochodzenia roślinnego. Alpha-Glucan Oligosaccharide jest naturalnym polimerem pochodzącym z glukozy. Znany jako substancja ochronna i stabilizująca skórę przed ostrymi czynnikami klimatycznymi.
  • Sodium Ascorbyl Phosphate - Substancja o działaniu przeciwutleniającym i przeciwrodnikowym. Hamuje procesy egzogennego starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Substancja o wysoce efektywnym działaniu. Znajduje zastosowanie w kosmetykach przeznaczonych do cery trądzikowej, cery dojrzałej - kosmetyki anti-age, w preparatach po opalaniu oraz w kosmetykach anty-cellulitowych.
  • Niacinamide – substancja nawilżająca.
  • Panthenol – substancja łagodząca.
  • Tocopheryl Acetate – pochodna wit. E, bardziej stabilna forma, antyoksydant.
  • Retinyl Palmitate - Ma działanie naprawcze, przeciwstarzeniowe, odpowiada za wytwarzanie kolagenu.
  • Lycium Barbarum Fruit Extract – ekstrakt z jagód goji.
  • Euterpe Oleracea Fruit Extract – ekstrakt z jagód acai.
  • Malachite Extract – ekstrakt z malachitu.
  • Lactose – polisacharyd pochodzenia zwierzęcego, humektant, nawilża i odżywia skórę.
  • Bifida Ferment Lysate - Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
  • Rhodochrosite Extract – ekstrakt z rodochrozytu.
  • Propanediol - Naturalna substancja nawilżająca, emulgująca, poprawiająca konsystencję, doskonały nośnik substancji aktywnych oraz naturalny konserwant, otrzymywany z kukurydzy.
  • Ammonium Acryloyldimethyltaurate/vp Copolymer - Modyfikator właściwości reologicznych - wpływa na konsystencję produktu kosmetycznego powodując wzrost lepkości. Ponadto pełni rolę stabilizatora emulsji (np. kremów), chroni przed rozwarstwieniem, a tym samym przedłuża trwałość produktu.
  • Methyl Gluceth-20 – emulgator.
  • Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer - zagęstnik, stabilizuje emulsję, filmotwórczy, daje na skórze uczucie jedwabistości.
  • Dimethicone Crosspolymer - elastomer silikonowy, poprawia własności sensoryczne preparatu, dając odczucia suchego, jedwabistego filmu na skórze. Absorbuje sebum, wygładza i matuje. Dodatkowo optycznie wygładza drobne zmarszczki.
  • Isohexadecane - Emolient tzw. suchy. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy
  • Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - Stosowany m.in. w preparatach do pielęgnacji włosów jako substancja kondycjonująca - wygładza i zmiękcza, a także w preparatach do stylizacji - utrwala fryzurę i kondycjonuje włosy. Substancja filmotwórcza - tworzy na powierzchni włosów film, który ogranicza ucieczkę wody z powierzchni włosów, dzięki czemu odpowiednio nawilża. Nadaje połysk włosom. Stosowana również w kosmetykach białych (kremach, balsamach)
  • Tromethamine – substancja, która wpływa na balans wodny I elektrolitowy ciała. Lek stosowany w przypadku Kwasicy metabolicznej (stan zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej, w którym dochodzi do nagromadzenia we krwii nadmiernych ilości substancji o charakterze kwaśnym lub zmniejszania się stężenia substancji o charakterze zasadowym (głównie anionów wodorowęglanowych) i w efekcie tego do obniżenia jej pH.) Nie powinno się go stosować jeżeli występują problemy z nerkami, sercem i układem oddechowym. Nie może być stosowany przez kobiety w ciąży ani kobiety karmiące. W kosmetyce stosowany jako zkładnik kompozycji zapachowej, regulator PH, nośnik substancji ułatwiający przenikanie wgłąb skóry.
  • Propylene Glycol - Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Polysorbate 60 - Emulgator O/W, składnik umożliwiający powstanie emulsji.
  • Parfum
  • Buthylphenyl Methylpropional - Nazwa zwyczajowa: Lilial. Aldehyd aromatyczny. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene CarboxaldehydeZapach, uczula.
  • Limonene - Jednopierścieniowy weglowodór terpenowy. Imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Citronellol - Alifatyczny alkohol terpenowy. Imituje zapach róży i geranium. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Składnik kompozycji zapachowych.
  • Chlorphenesin - Środek konserwujący dla produktów kosmetycznych. Maksymalne stężenie jakie dozwolone jest w kosmetykach to 0,3%. Substancja mająca za zadanie chronić przed zepsuciem przez mikroorganizmy i utrzymać jakościowo dany produkt w jak najlepszym stanie.
  • Disodium EDTA – substancja wiążąca metale, konserwant.
  • Phenoxyethanol - Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed zakażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).
  • Sodium Benzoate – konserwant, benzoesan sodu.
  • Potassium Sorbate – konserwant, sorbinian potasu.
  • BHT - butylohydroksytoulen- to antyutleniacz dla preparatów kosmetycznych (głównie typu W/O) zawierających roślinne i zwierzęce tłuszcze. 
  • Yellow 6 - barwnik.
  • Yellow 5 - barwnik.
  • Red 4 - barwnik.


______________________________

Podsumowanie.


   Tonik i krem kupiłam w czasie mojej ogromnej fascynacji jagodami goji i acai. Bardzo chciałam mieć kosmetyki z ich ekstraktami, trafiłam na Payot. Oprócz wyżej wymienionych ekstraktów skusiły mnie ich estetyczne, dość minimalistyczne opakowania, które stwarzały bardzo pozytywne wrażenie. W tamtym okresie paliłam papierosy i potrzebowałam czegoś, co rozjaśni moją poszarzałą cerę i zapobiegnie negatywnemu działaniu palenia na skórę. 
   Nie widziałam wtedy ich produktów w sklepach stacjonarnych w Białymstoku (teraz dostępne są w SuperPharm), dostępne były jedynie on-line. Firma ta dopiero wchodziła na Polski rynek, więc próżno było szukać jakichkolwiek recenzji. Na wizażu było pusto. Z tego co wiem, nadal jest. Zaryzykowałam i niestety w tym przypadku ryzyko się nie opłaciło. Nie umiałam wtedy czytać składów, z resztą w Internecie nigdzie ich nie znalazłam. 
   Producent składa ogromne obietnice, kusi ‘superowocami’ i bogactwem innych, dobroczynnych składników, niestety te gorsze, czasem zupełnie niepotrzebne składniki przyćmiewają te dobre. Tak jak napisałam wcześniej, nie potrafię zrozumieć polityki firmy. Dla mnie jest to bezsensowne marnowanie tak ciekawych składników, na tak słabe produkty. 
   Kosmetyki Payot nie należą do najtańszych: cena emulsji w Internecie waha się od ok. 60 zł do ok. 130 zł na truskawce, cena toniku z kolei to od ok. 50 zł do ok. 90 zł. W wypadku dwóch tych produktów jest to zdecydowanie wygórowana cena, zupełnie nieadekwatna do rezultatów, jakie otrzymujemy. Tonik jest znośny, ale za taką cenę ‘znośny’ to za mało. Emulsja natomiast – totalny bubel. Na skład szkoda po prostu słów, gdybym go wcześniej znała, na pewno bym po nią nie sięgnęła.
    Ogólna ocena wypada dość negatywnie i jestem na 100% pewna, że więcej nie sięgnę po te produkty. Niektóre kosmetyki Payot zbierają dobre recenzję i nie można wszystkiego włożyć do jednego worka i powiedzieć, że jest ‘be’, jednak ja jestem zrażona, dodatkowo filozofia tej firmy tak bardzo różni się od mojej, że zdecydowanie mi z nimi nie po drodze. Firmie Payot mówię zdecydowane ”ŻEGNAJ”.



Mam nadzieję, że recenzja będzie dla Was przydatna. Miałyście kiedyś do czynienia z kosmetykami Payot?
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,

Kasia.