Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 grudnia 2013

Futerkowe paznocie od Wibo + świąteczne dekoracje :).

Witajcie!


   Kilka dni temu skusiłam się na pewien gadżet, o który bym się nigdy nie podejrzewała - futerko, czy zamsz do paznokci z Wibo. Od zawsze byłam raczej zwolenniczką klasycznego manicure'u, wzorki czy inne 'szaleństwa' były rzadkością. Przy ostatniej wizycie w Rossmannie coś uległo zmianie, pomyślałam 'Czemu nie?' i tak oto skończyłam z 'futerkowymi' paznokciami. Akurat niedługo po moim zakupie Red Lipstick Monster nagrała filmik o 'futrze' z poradami dotyczącymi aplikacji, z których chętnie skorzystałam :). Mimo to, efekt rzeczywiście utrzymuje się dość krótko...do 2 dni. Później wszystko zaczyna wyglądać już mało estetycznie, 'wyliniałe' paznokcie to nie jest przyjemny widok :P. Wszystkie paznokcie oprócz tych na palcach serdecznych ubrałam w futerko w kolorze Lady In Red, dwa pozostałe pomalowałam lakierem OPI Haven't The Foggiest. W tym roku w moich świątecznych dekoracjach dominuje srebro i czerwień, więc paznokcie idealnie trafiają w klimat :). (Pomimo tego, Toggle To The Top od Essie nadal pozostaje moim świątecznym faworytem :)).















Po obejrzeniu filmiku Pixiwoo z makijażem światecznym, innym niż wszystkie w tym roku (złoto + czerwień), skusiłam się na kosmetyki w odpowiednim kolorze - srebrnym.



Przepiękny srebrny cień w kolorze Engagement Ring, nr 61.

Sephora, 39 zł






Oraz brokatowy mascaro-eyeliner. Na oku wygląda nieziemsko, dodatkowo jest naprawdę trwały!

Sephora, 49 zł





Czas na dekoracje :)





Lampki kuleczki położyłam na parapecie przy oknie, czasem zapalam je siedząc przy komputerze zamiast lampki biurowej, światło jest mniej intensywne i tworzy cudowny, świąteczny klimat :) Gwiazdki swoje miejsce znalazły przyklejone pod półką przy łóżku :)

Lampki LED, Jysk, 15 zł










Żyrandol, który co prawda jest ozdobiony w ten sposób przez cały rok, przy obecności innych świątecznych ozdób również się taką staje :) 









Kubek, który upatrzyłam gdzieś w blogosferze :) Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia :)

Home&You, 19 zł









Anyż, dla zapachu i dekoracji :)










Śliczny wieniec z 'oszronionymi' kuleczkami i jabłuszkami ozdobiłam dodatkowo anyżem :) W środek wstawiłam świecę z Home & You.

wieniec, Biedronka, 19 zł












Drzewko z lampkami LED tworzy cudowną atmosferę we wnętrzu. Nie zwróciłabym na nie uwagi, gdyby nie stało włączone przy kasie. Jest brązowe i wygląda naprawdę dość naturalnie, jego gałązki dodatkowo wyglądają jak ośnieżone. Zdjęcia zupełnie nie oddają jego uroku, a szkoda, bo na żywo wygląda wspaniale. Wahałam się przez zakupem, ale w momencie, gdy podłączyłam je do prądu w domu, wszystkie moje wątpliwości gdzieś uleciały :) Obok drzewka na żyłce wiszą przyklejone do półki 'kryształowe' gwiazdki, pochodzą one z niestety nieistniejącego już sklepu Flo. 

Jysk, 50 zł









Pudełeczko z kosmetykami ozdobił lizak w kształcie laski ze srebrną kokardką :) 





   W tym roku wyjątkowo odczuwam świąteczny nastrój. Być może dlatego, że większość prezentów zamawiam online i nie uczestniczę w przedświątecznym szaleństwie zakupowym. Dodatkowo na zakupach staram się mniej denerwować tłumem i tym, że ktoś przede mną idzie środkiem w ślimaczym tempie, bo moje nerwy i tak nic nie zmienią...:P Grudzień zleciał mi bardzo szybko i nie mogę uwierzyć, że gwiazdka już za tydzień :) Nie mogę się doczekać ubierania choinki, prezentów, ryby po grecku i wszechobecnego Ferrero Rocher <3. 



Czego Wy nie możecie się doczekać? Czujecie już świąteczną atmosferę? Mam nadzieję, że dekoracje i futerkowe paznokcie Wam się spodobały :)
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia. 


niedziela, 1 grudnia 2013

Ulubieńcy listopada 2013.

Witajcie!

   Listopad już za nami więc najwyższy czas przedstawić Wam moich skromnych ulubieńców miesiąca. Listopad był w tym roku wyjątkowo łaskawy, udało mi się przetrwać go bez popękanych ust i zaczerwienionych dłoni, co bardzo mnie cieszy. Ze względu na tę łagodność moja pielęgnacja zbytnio nie uległa zmianie, stąd ta dzisiejsza ‘skromność’. Jeżeli jesteście ciekawe, czego najprzyjemniej używało mi się w tym miesiącu – zapraszam :).


____________________________

Odrobina pielęgnacji:






   Żel do mycia twarzy ziołowy, do cery tłustej i trądzikowej, Fitomed.
   Nie wysusza, jest bardzo łagodny a do tego świetnie zmywa makijaż. Kosztuje grosze więc na pewno warto wypróbować :).

   Odżywka do włosów rozjaśnianych i blond, rumiankowa, Farmona.
   Ma bardzo ciekawy skład, nie zawiera silikonów, parabenów, alkoholu, pochodnych formaldehydu, zawiera za to masło shea, kwas mlekowy, alkohol cetylowy, ekstrakt z rumianku, glicerynę, inulinę, mikronizowane białka pszeniczne i skrobię pszeniczną, ceramid, białka mleka. Pachnie jak najprawdziwszy rumianek, konsystencję ma bardzo lekką, jak mleczko, jednak włosy są po niej bardzo miękkie i nawilżone. Pomimo zawartości protein w składzie nie spowodowała u mnie przeproteinowania, są one idealnie zbilansowane substancjami nawilżającymi. Można stosować ją również jako odzywkę bez spłukiwania. Kosztuje ok. 8 zł.



_______________________________

Kolorówka:




   Max Factor Masterpiece Max. 
   Po raz pierwszy dla osiągnięcia wymaganego efektu nie muszę nakładać drugiej warstwy tuszu. Rzęsy wyglądają cudownie a tusz się nie kruszy i nie rozmazuje. Jak na razie jest to mój tusz idealny, pobił False Lash Effect na głowę.

   Cień do powiek Sephora, Cashmere, nr 50.
   Gościł już w moich ulubieńcach sierpnia. Jest wielofunkcyjny, wypełniam nim brwii, jest to idealny kolor do tego celu, nakładam w załamaniu, w zewnętrznym kaciku, na całą powiekę albo na dolną linię rzęs.

   Róż w musie Maybelline w odcieniu 04.
   Cudownie ożywia twarz, skóra wygląda na wypoczętą, rozjaśnioną, młodą. Bardzo pomógł mi w zakamuflowaniu skutków nieprzespanej nocy i udało mu się to w 100%. Nikt nie zauważył mojego zmęczenia a nawet dostałam komplement, że niczego po mnie nie widać. Działa : D.



_______________________________





   Moim niekosmetycznym ulubieńcem miesiąca jest świeca Yankee Candle Red Apple Wreath. Najcudowniejszy świąteczny zapach jaki kiedykolwiek wąchałam. Pachnie jak amerykańska guma cynamonowa z dodatkiem świątecznych kandyzowanych owoców, jak świąteczny kompot. Pachnie magicznie i polecam go każdej z Was. Jeżeli jesteście z Białegostoku i zastanawiacie się nad kupnem polecam udać się do Galerii Antoniuk na stoisko Wyspa Zapachów – mają tam naprawdę spory wybór wosków i świec :).



P.S. Nie mam pojęcia co się dzieje z Bloggerem, zdjęcia tak strasznie tracą na jakości...;(

Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia. 


czwartek, 14 listopada 2013

NEW IN #3.

Witajcie!

   Ostatnio nieco ‘zaszalałam’ z zakupami, przybyło mi kilka nowych rzeczy, które obecnie testuję, więc za jakiś czas być może pojawi się recenzja :). Parę rzeczy dotknęło już dna, a wiadomo, że jak się kończy – to kończy się wszystko na raz - stąd małe uzupełnienie. Otrzymałam też małą przesyłkę zza granicy, którą chętnie się Wam pochwalę :). Zapraszam!


______________________________





   Gdy tylko zobaczyłam te cudeńko na półce – przepadłam. Lakier Opi Haven't the Foggiest.

    Podpatrzony u Aliny (AlinaRose) eyeliner z Sephory, 10 glitter kaki. Cudo, na oku tworzy efekt brokatowej kreski w kolorze khaki, która wygląda szczególnie pięknie w sztucznym świetle.

    Błyszczyk NYX w kolorze Sugar Pie. Bardzo delikatny, naturalny kolor. Pięknie pachnie i co najważniejsze, NIE KLEI SIĘ!

    Olejek do skórek i paznokci Sally Hansen.






 

 

   Eucerin, płyn do wodoodpornego makijażu oczu. Kosztował mnie niecałe 10 zł w promocji w SuperPharm, zobaczymy jak się sprawdzi.

    Mój ukochany krem do rąk I Coloniali z mirrą. Żaden krem nie wchłaniał się tak szybko jak ten, niemal do matu, bez żadnej tłustej warstwy. Do tego dobrze nawilża i pięknie, choć intensywnie (co może niektórym przeszkadzać), pachnie :). Dostępny w Douglasie.

    La Roche-Posay, Hydreane Legere. Lekki krem nawilżający, którego używam od 6 dni. Na razie mogę jedynie powiedzieć, że dość dobrze nawilża cerę mieszaną. Na bardziej konkretne opinie jeszcze za wcześnie :).








   Świeca Bomb Cosmetics, Passion Fruit Sundae…Mmmm, po prostu piękny zapach. Naprawdę przypomina deser z owocami. Do tego ślicznie wygląda, te małe serduszka są przecudne :).






   Kolejne woski Yankee Candle (to się już przeradza w uzależnienie…). Honey Blossom, Pink Dragon Fruit i Strawberry Buttercream. Są to zapachy z kategorii zdecydowanie słodkiej, kwiatowo-owocowej.







   W związku z tym, że wieczory stają się coraz dłuższe, uznałam, że to idealny moment na nadrobienie książkowych zaległości. Tym razem wybór padł na nową pozycję Murakamiego, „Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” oraz „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator.


I na koniec – paczuszka! Maseczka do twarzy REN z kwasem glikolowym oraz zestaw – krem do mycia twarzy oraz tonik Liquid Gold, Alpha-H. BARDZO chciałam wypróbować te kosmetyki, tyle się o nich nasłuchałam i naczytałam dobrego. W końcu mam okazję. :)







Dajcie znać, czy jesteście ciekawe, jak wypadną kupione przeze mnie kosmetyki. Jak tylko wystarczająco je przetestuję - z chęcią podzielę się z Wami moją opinią :)
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia.



środa, 11 września 2013

Ulubieńcy sierpnia 2013.

Witajcie!

Dziś przedstawię Wam kosmetyki, które najczęściej gościły w mojej sierpniowej pielęgnacji :)
Sierpień nie był raczej miesiącem nowości, no, może poza kilkoma małymi rzeczami :). Postanowiłam sobie, że najpierw muszę wykończyć moje zapasy, szczególnie te, związane z włosomaniactwem, na zakupy jeszcze przyjdzie pora :). 

Zaczynamy od kosmetyków do pielęgnacji ciała i włosów:




Od lewej:
- zapewne wszystkim dobrze znana wcierka Jantar, zawsze do niej wracam, kiedy potrzebuję przyspieszenia wzrostu lub wzmocnienia włosów. Ostatnio miałam problem z wypadaniem, które dzięki niej zostało opanowane :)
-Olejek pod prysznic z Isany, jak widać opakowanie już prawie puste, jest tani (kosztuje niecałe 4 zł), nie wysusza i używa mi się go przyjemniej niż zwykły żel pod prysznic :)
-Masło do ciała TBS, najbardziej lubię te o zapachu Mango, ratuje mnie zawsze wtedy, kiedy moja skóra jest przesuszona i potrzebuje odzywienia
-ukochany krem do rąk również z TBS, z wyciągiem z konopii, jest częścią mojego wieczornego rytuału, codziennie, leżąc już w łóżku przed snem nakładam dość grubą warstwę na dłonie i wmasowuję w paznokcie, sprawdza się doskonale :)


Pielęgnacja twarzy: 



Od lewej:
-krem pod oczy z półproduktów ze Zrób Sobie Krem, własna receptura, którą mam zamiar niedługo się z Wami podzielić :) 
-przeciwzaskórnikowy tonik z kwasem mlekowym przepisu Lorri, receptura zaczerpnięta ze Zrób Sobie Krem KLIK
-Antybakteryjny płyn do twarzy i ciała ze srebrem, Inwex Remedies, używam go codziennie rano jako tonik, łagodzi stany zapalne i przyspiesza gojenie 
-olejek z pestek arbuza, niezastąpiony w mojej codziennej pielęgnacji, nie zapycha porów, ma dużą zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych, dla mnie jest idealny, szczególnie na noc lub jako dodatek do serum
-uniwersalny balsam Brzoskwinia i Bawełna, o dziwo, z Avonu. Ogólnie nie przepadam za tą marką, mają nieciekawe składy, często ich kosmetyki mnie uczulają. Jednak ten balsam się sprawdza i, jak na Avon, skład ma całkiem przyzwoity. Codziennie wieczorem nakładam grubą warstwę na usta, rano balsam nadal na nich jest, odżywia, nawilża, chroni, a do tego jest tani :)
-szmatka muślinowa, nieodłączna część mojej wieczornej pielęgnacji, dzięki niej moja skóra jest wygładzona i dobrze oczyszczona.


Makijaż:



- cień do powiek Sephora, numer 50, kolor w stylu taupe, brązowo-szary
- cień do powiek Gosh, w tym miesiącu używałam tego, który jest najbardziej wyeksploatowany, czyli prawego na górze :) Cienie mają świetną konsystencję, są bardzo satynowe, plastyczne, pięknie wylądają powiece :)
- cień do powiek Inglot, cielisty, matowy, uniwersalny :) 
- pędzel do blendowania Hakuro H74, bardzo ładnie rozciera cień na powiece, jest z naturalnego włosia ale nie drażni skóry :)




Od lewej (tutaj są te moje małe nowości :)):
-pomadka Shiseido, bardzo lubię pomadki tej firmy, mam do nich sentyment, nie wysuszają ust i dają bardzo ładny efekt :) kolor BE 208
-Maybelline Color Whisper 430 Coral Ambition oraz 620 Bare to Be Bold + L'Oreal Rouge Caresse 403 Hypnotic Red, pisałam o nich w moim pierwszym poście KLIK



-Last but not least, Maskara Max Factor Wild Mega Volume, ma dużą szczoteczkę, która wymaga cierpliwości i czasu, żeby nauczyć się nią 'obsługiwać', ale efekty są tego warte :)


Pozdrawiam Was gorąco!
Kasia :)