poniedziałek, 4 listopada 2013

NEW IN #2

Witajcie!

   Ostatnio w mojej kosmetyczce, i nie tylko, pojawiło się kilka nowości, o których dziś Wam opowiem. Zapraszam :)


______________________________






   Pędzel Hakuro H14 do konturowania twarzy. Miałam do tej pory H24, jednak nie do końca dobrze mi się z nim współpracowało, potrzebowałam czegoś bardziej precyzyjnego i oto jest :)

   Sztuczne rzęsy Ardell, które polecała w swoich filmikach Karolina (Stylizacje2). Jest to w sumie mój materiał do nauki, ponieważ nie potrafię się z nimi obchodzić. Rzęsy próbowałam przykleić w swoim życiu tylko raz, efekt nie był zbyt udany :P. Wybrałam te ze względu na to, że są dość delikatne i naturalne (o ile sztuczne rzęsy mogą być naturalne…).






   
   Do tej pory zamawiałam wyłącznie woski Yankee Candle, ostatnio jednak skusiłam się na ich ‘młodsze rodzeństwo’ czyli Kringle Candle. Jeden zapach to „Imbirowy anioł ze śniegu”, drugi to po prostu „Christmas”. Imbirowy jest cudny, chociaż pachnie troszkę jak babka cytrynowa, natomiast Christmas pachnie jak tani, beznadziejny, leśny odświeżacz do toalet. Zdecydowanie nie polecam.








   Woski Yankee Candle. Z Yankee nigdy nie zaliczyłam katastrofy, owszem, są zapachy, które podobają mi się bardziej, inne podobają mi się mniej, ale jeszcze nie zdarzyło się tak, aby jakiś zapach kompletnie nie przypadł mi do gustu, tak, jak było to w przypadku zapachu Christmas…







   Podkład Lily Lolo w odcieniu Popcorn. Wcześniej używałam podkładów Amilie, potrzebowałam jednak odmiany i tym razem padło na LL.

   Piaski od Wibo, na które napatrzyłam się u Obsession KLIK i w końcu się przełamałam, nr 1 oraz nr 3.







   Żel pod prysznic Original Source. Połączenie bazylii z cytrusami zawsze kojarzyło mi się z latem i świeżą kompozycją zapachową. W tym wypadku jest to jednak troszkę inna odsłona tego zapachu, który przestaje być zarezerwowany tylko na lato :).

   Spray Marion z octem z malin. Kosmetyki z tej serii chodziły za mną już od kilku lat. Znam firmę Marion i wiem, że cudów się po nich spodziewać nie mogę. Spray kupiłam po to, żeby się po prostu przekonać i wyleczyć z pewnej dziwnej fascynacji, którą wzbudza u mnie ten tajemniczy ocet malinowy :P.







   Po niefortunnej przygodzie z żelem do powiek Flos-Lek, postanowiłam trochę zainwestować i kupić coś z wyższej półki. Wybrałam krem pod oczy firmy Korres z olejkiem z dzikiej róży. Po pierwszym użyciu jestem bardzo zadowolona, zobaczymy jak się sprawdzi.


  

   Tak prezentuje się mój mały październikowy haul, mam nadzieję, że Wam się podobało. Dajcie znać, czy miałyście kiedykolwiek któryś z tych produktów :).
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia.



sobota, 2 listopada 2013

Recenzja: My Payot Tonique oraz My Payot Fluide.

Witajcie!

   
Dziś mam dla Was obszerną recenzję dwóch tytułowych bohaterów, zapraszam do lektury! :)

_________________________________




_______________________________

  

Tonik – My Payot Tonique (radiance-boosting exfoliating lotion with superfruit extracts).





Opis producenta:

   "Delikatnie złuszczający tonik do twarzy z wyciągiem z superowoców.
Ten zabieg to twój sekret nr 1 dla odświeżenia i rewitalizacji skóry. Tonik ten uzupełnia oczyszczanie, usuwając uporczywe ślady podkładu i różu.

   Porada PAYOT: Nakładać rano i wieczorem za pomocą płatka kosmetycznego, wykonując boczne ruchy w górę i w dół szyi.

   Główne składniki aktywne:
Jagody goji: wzmacniają system odpornościowy, chronią przed wolnymi rodnikami i pobudzają energię komórek.
Jagody acai: bogate w pierwiastki śladowe i polifenole pobudzają krążenie krwi, aby reaktywować blask skóry.
Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
Wyciąg z ananasa: pozwala na enzymatyczne złuszczanie skóry.”

____________________________

    
   Tonik znajduje się w wyprofilowanej, dobrze dopasowanej do kształtu dłoni butelce z pompką o pojemności 200 ml. W tym produkcie pompka ma dwa oblicza – jest wygodna ale czasem po wyciśnięciu toniku na wacik zasysa jeszcze odrobinę, która się niestety wylewa jeżeli przechylimy butelkę i niestety nie mamy na to wpływu.

   Ma ładny zapach, jednak dość silny. Bywają momenty, kiedy staje się uciążliwy. Wyczuwalny alkohol.
Barwa – ma dość intensywne pomarańczowe zabarwienie. Często na dozowniku pozostaje pomarańczowy ślad po wyschniętej kropli. Barwi wacik.

Działanie:

   Mam bardzo mieszane uczucia…To już moje drugie podejście do tego toniku i mam takie same wnioski, jak za pierwszym razem. Z jednej strony mamy wprost cudowne składniki w pierwszej połowie składu – bogactwo ekstraktów, kwas glikolowy, substancje nawilżające, antyoksydanty, enzymy eksfoliujące. Z drugiej strony, w drugiej połowie już nie jest tak różowo – alkohol i inne substancje potrzebne do rozpuszczenia ekstraktów, konserwanty, komponenty zapachowe, które mogę powodować alergie, barwniki. 
   Przy dłuższym stosowaniu może nieco podrażniać i wysuszać skórę. Dobrze oczyszcza resztki makijażu. Na początku użytkowania efekty rzeczywiście są zauważalne – zwężone pory, rozjaśniona twarz, taka…świeża. Z czasem jednak efekty znikają, jakby skóra ‘przyzwyczaiła się’ do toniku i przestała na niego reagować. Poza wysuszeniem i podrażnieniem oczywiście. Tak niestety może stać, ponieważ skóra po pewnym czasie przyzwyczaja się do kwasu glikolowego, jednak oprócz niego, są w tym toniku inne substancje złuszczające. Stąd moje mieszane odczucia – na tym etapie stosowania nie zauważam żadnych efektów. 
   Bromelaina wraz z kwasem glikolowym i mlekowym powinny delikatnie złuszczać naskórek i wygładzać cerę, ja jednak tego nie zauważyłam a stosuję go już od dwóch miesięcy. Zawartość substancji nawilżających, ekstraktów, w tym ekstrakt z MALACHITU(!), RODOCHROZYTU (!), jagód goji i acai, i antyoksydantów, w tym pochodnej witaminy E, powinna chyba jakoś widocznie zadziałać na skórę. Przynajmniej tego oczekiwałam. Niestety tego nie dostałam i dlatego nie ukrywam, że jestem nim zawiedziona. 
   Nie potrafię zrozumieć filozofii firmy Payot - z jednej strony dodają do kosmetyku naprawdę wspaniałe składniki, z drugiej strony dodają barwniki i tak silną, alergenną kompozycję zapachową, że aż kręci w nosie. To tak jak pięknie się ubrać i wyjść z domu z tłustymi strąkami na głowie. Szkoda.


Dokładna analiza składu:

  • Aqua
  • Butylene glycol - substancja odpowidzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, pełni rolę promotora przenikania, dzięki czemu ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry.
  • Glycolic Acid – kwas glikolowy z grupy alfa-kydroksykwasów, ma działanie złuszczające i wygładzające
  • Alpha-Glucan Oligosaccharide - naturalny polimer pochodzący z glukozy. Znany jako substancja ochronna i stabilizująca skórę przed ostrymi czynnikami klimatycznymi.
  • Pineapple Fruit Extract – ekstrakt z ananasa
  • Panthenol – substancja łagodząca i nawilżająca
  • Sodium Ascorbyl Phosphateantyoksydant, przeciwutleniacz. Hamuje procesy egzogennego starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Substancja o wysoce efektywnym działaniu. Znajduje zastosowanie w kosmetykach przeznaczonych do cery trądzikowej, cery dojrzałej - kosmetyki anti-age, w preparatach po opalaniu oraz w kosmetykach anty-cellulitowych.
  • Niacinamide – witamina B6, działa nawilżająco oraz reguluje wydzielanie sebum.
  • Bromelain – enzym pozyskiwany z ananasa, ma działanie złuszczające, rozjaśniające.
  • Tocopheryl Acetate – pochodna wit. E, bardziej stabilna.
  • Retinyl PalmitateMa działanie naprawcze, przeciwstarzeniowe, odpowiada za wytwarzanie kolagenu.
  • Lycium Barbarum Fruit Extract – ekstrakt z jagód goji.
  • Euterpe Oleracea Fruit Extract – ekstrakt z jagód acai.
  • Lactose – polisacharyd pochodzenia zwierzęcego, humektant, nawilża i odżywia skórę
  • Bifida Ferment Lysate - Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
  • Malachite Extract – ekstrakt z malachitu.
  • Rhodochrosite Extract – ekstrakt z rodochrozytu.
  • Pentylene glycol - humektant, zapobiega wysychaniu preparatu kosmetycznego oraz krystalizacji przy ujściu butelki. Ponadto pełni rolę rozpuszczalnika dla substancji hydrofilowych zawartych w kosmetykach
  •  Caprylyl glycol - Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. W preparatach myjących stosowany jako substancja renatłuszczająca. Proces mycia powoduje usunięcie m.in. substancji tłuszczowych, dlatego stosuje się substancje renatłuszczające, które odbudowują barierę lipidową.
  • 1,2-Hexanediol - konserwant.
  • Citric Acid – kwas cytrynowy, wiąże metale, ma działanie złuszczające, reguluje pH kosmetyku.
  • Sodium hydroxide - regulator pH kosmetyku.
  • Peg-40 hydrogenated castor oil - substancja odtłuszczająca usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe z powierzchni skóry.  Substancja odtłuszczająca usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe z powierzchni skóry.
  • Propylene Glycol -  hydrofilowa substancja nawilżająca skórę. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Lactacid Acid – kwas mlekowy, nawilża, zmiękcza, złuszcza naskórek.
  • Betaine - wiązek hydrofilowy o działaniu silnie nawilżającym. Betaina wykorzystywana jest w kosmetykach do pielęgnacji ciała oraz  w preparatach kondycjonujących włosy. Substancja antystatyczna - zapobiega elektryzowaniu się włosów.
  • Propanediol - naturalna substancja nawilżająca, emulgująca, poprawiająca konsystencję, doskonały nośnik substancji aktywnych oraz naturalny konserwant. Otrzymywany z kukurydzy.
  • Glycerin - Hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Alcohol Denat.
  • Parfum
  • Butylphenyl Methylpropional - nazwa zwyczajowa: Lilial. Aldehyd aromatyczny. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Składnik kompozycji zapachowych.
  • Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde - składnik kompozycji zapachowych, może uczulać.
  • Limonene - Nazwa zwyczajowa: Limonen. Jednopierścieniowy weglowodór terpenowy. Imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Składnik kompozycji zapachowych
  • BHT - butylohydroksytoulen- to antyutleniacz dla preparatów kosmetycznych (głównie typu W/O) zawierających roślinne i zwierzęce tłuszcze. 
  • Sodium Benzoate – konserwant, benzoesan sodu.
  • Potassium Sorbate – konserwant, sorbinian potasu.
  • Yellow 5 - barwnik
  • Red 33 - barwnik


_______________________________





Emulsja - My Payot Fluide (daily radiance care).


Opis producenta:

   "Emulsja rozświetlająca na dzień z wyciągiem z superowoców.
   Pielęgnacja 2 w 1 matująca i przywracająca blask. Ten pobudzający preparat pielęgnacyjny obiecuje niezwykle promienny blask skóry. Aby przezwyciężyć matowość skóry zaraz po obudzeniu, ta "terapia szokowa" zwiększa efekt zdrowego blasku skóry, a jednocześnie ujednolica cerę.
   
   Porada PAYOT: Nakładać na oczyszczoną skórę całej twarzy.
   
   Główne składniki aktywne:
 Jagody goji: wzmacniają system odpornościowy, chronią przed wolnymi rodnikami i pobudzają energię komórek.
Jagody acai: bogate w pierwiastki śladowe i polifenole pobudzają krążenie krwi, aby reaktywować blask skóry.
Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
Wyciąg z tapioki: działa na powierzchni skóry, absorbując nadmiar łoju i matując skórę."

_____________________________

    
   Emulsja znajduje się w higienicznej, lekko prześwitującej, pomarańczowej tubce. Bardzo wygodna w użytkowaniu, widać ile nam jeszcze zostało, można ją łatwo postawić.

   Zapach, podobnie jak w przypadku toniku, intensywny, sztuczny, momentami drażniący. Mocno wyczuwalny alkohol.

   Barwa kremowa, wydawałoby się, że dość neutralna, nie znaczy to jednak, że nie zawiera barwników – owszem, zawiera.

   Konsystencja typowa dla emulsji – lekka, ale nie lejąca, przyjemna w użytkowaniu, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej lepkiej warstwy na twarzy.  





Działanie:


   Skutecznie i dość trwale matuje. Był to chyba jeden z najlepiej matujących kremów, jakie miałam. Po kilku dniach stosowania zawsze występuje u mnie ten sam objaw – nieprzyjemne pieczenie i rozgrzanie skóry. Nieważne, czy stosuję go razem z tonikiem, czy bez – zawsze występuje podrażnienie. Różnica jest taka, że stosując go razem z tonikiem, podrażnienie jest większe i występuje szybciej. Bardzo słabo nawilża, raczej przeciwnie, wysusza skórę. Kilka minut po nałożeniu odczuwam uczucie ściągnięcia. Po kilku dniach stosowania pojawiają się suche ‘zadziorki’ na czole. Nie zauważyłam odżywienia, rozjaśnienia ani wygładzenia skóry. Dodatkowo zauważyłam za to wysyp ‘kaszki’ na policzkach.
    Jedyne plusy, których się dopatrzyłam w tym kremie to dobre właściwości matujące (niestety kosztem nawilżenia) oraz estetyczny i dość minimalistyczny design opakowania. To ostatnie niestety nie ma wpływu na działanie kremu, więc praktycznie nie biorę tego pod uwagę. Do tego zawiera dość niebezpieczny według mnie składnik – Tromethamine. Być może jego zawartość jest niewielka, jednak stosowany jest jako lek na receptę, który nie może być przyjmowany przez kobiety w ciąży i karmiące piersią ze względu na negatywny wpływ na dziecko, nie powinny przyjmować go również osoby z problemami kardiologicznymi, urologicznymi oraz z problemami z układem oddechowym. Jest to substancja, która w pewnym stopniu może przenikać do wewnątrz, nigdzie natomiast – ani na opakowaniu, ani w Internecie – nie ma żadnego ostrzeżenia. Skutecznie mnie to odstrasza.


Dokładna analiza składu:

  • Aqua
  • Alcohol Denat.
  • Pentylene Glycol - humektant - zapobiega wysychaniu preparatu kosmetycznego oraz krystalizacji przy ujściu butelki. Ponadto pełni rolę rozpuszczalnika dla substancji hydrofilowych zawartych w kosmetykach.
  • Caprylyl glycol - emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników.
  • Squalane - emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników.
  • Caprylic/Capric Trigliceride - emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników.
  • Cyclopentasiloxane - emolient. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na ich powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje skórę i włosy, czyli zmiękcza i wygładza.
  • Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotor przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Phenyl Trimethicone – ciężki silikon.
  • Butylene Glycol - Hydrofilowa substancja, odpowiedzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów. Pełni rolę promotora przenikania, dzięki czemu ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry.
  • Tapioca Starch – skrobia pozyskana z Tapioci, działanie matujące, pochłania nadmiar serum.
  • Alpha-Glucan OligoSaccharide - Pochodzenia roślinnego. Alpha-Glucan Oligosaccharide jest naturalnym polimerem pochodzącym z glukozy. Znany jako substancja ochronna i stabilizująca skórę przed ostrymi czynnikami klimatycznymi.
  • Sodium Ascorbyl Phosphate - Substancja o działaniu przeciwutleniającym i przeciwrodnikowym. Hamuje procesy egzogennego starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym. Substancja o wysoce efektywnym działaniu. Znajduje zastosowanie w kosmetykach przeznaczonych do cery trądzikowej, cery dojrzałej - kosmetyki anti-age, w preparatach po opalaniu oraz w kosmetykach anty-cellulitowych.
  • Niacinamide – substancja nawilżająca.
  • Panthenol – substancja łagodząca.
  • Tocopheryl Acetate – pochodna wit. E, bardziej stabilna forma, antyoksydant.
  • Retinyl Palmitate - Ma działanie naprawcze, przeciwstarzeniowe, odpowiada za wytwarzanie kolagenu.
  • Lycium Barbarum Fruit Extract – ekstrakt z jagód goji.
  • Euterpe Oleracea Fruit Extract – ekstrakt z jagód acai.
  • Malachite Extract – ekstrakt z malachitu.
  • Lactose – polisacharyd pochodzenia zwierzęcego, humektant, nawilża i odżywia skórę.
  • Bifida Ferment Lysate - Żywe kultury bakterii bifidus: mikroorganizmy, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne ciała przeciwko zagrożeniom zewnętrznym.
  • Rhodochrosite Extract – ekstrakt z rodochrozytu.
  • Propanediol - Naturalna substancja nawilżająca, emulgująca, poprawiająca konsystencję, doskonały nośnik substancji aktywnych oraz naturalny konserwant, otrzymywany z kukurydzy.
  • Ammonium Acryloyldimethyltaurate/vp Copolymer - Modyfikator właściwości reologicznych - wpływa na konsystencję produktu kosmetycznego powodując wzrost lepkości. Ponadto pełni rolę stabilizatora emulsji (np. kremów), chroni przed rozwarstwieniem, a tym samym przedłuża trwałość produktu.
  • Methyl Gluceth-20 – emulgator.
  • Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer - zagęstnik, stabilizuje emulsję, filmotwórczy, daje na skórze uczucie jedwabistości.
  • Dimethicone Crosspolymer - elastomer silikonowy, poprawia własności sensoryczne preparatu, dając odczucia suchego, jedwabistego filmu na skórze. Absorbuje sebum, wygładza i matuje. Dodatkowo optycznie wygładza drobne zmarszczki.
  • Isohexadecane - Emolient tzw. suchy. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy
  • Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - Stosowany m.in. w preparatach do pielęgnacji włosów jako substancja kondycjonująca - wygładza i zmiękcza, a także w preparatach do stylizacji - utrwala fryzurę i kondycjonuje włosy. Substancja filmotwórcza - tworzy na powierzchni włosów film, który ogranicza ucieczkę wody z powierzchni włosów, dzięki czemu odpowiednio nawilża. Nadaje połysk włosom. Stosowana również w kosmetykach białych (kremach, balsamach)
  • Tromethamine – substancja, która wpływa na balans wodny I elektrolitowy ciała. Lek stosowany w przypadku Kwasicy metabolicznej (stan zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej, w którym dochodzi do nagromadzenia we krwii nadmiernych ilości substancji o charakterze kwaśnym lub zmniejszania się stężenia substancji o charakterze zasadowym (głównie anionów wodorowęglanowych) i w efekcie tego do obniżenia jej pH.) Nie powinno się go stosować jeżeli występują problemy z nerkami, sercem i układem oddechowym. Nie może być stosowany przez kobiety w ciąży ani kobiety karmiące. W kosmetyce stosowany jako zkładnik kompozycji zapachowej, regulator PH, nośnik substancji ułatwiający przenikanie wgłąb skóry.
  • Propylene Glycol - Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę. Ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu pełni rolę promotora przenikania - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.
  • Polysorbate 60 - Emulgator O/W, składnik umożliwiający powstanie emulsji.
  • Parfum
  • Buthylphenyl Methylpropional - Nazwa zwyczajowa: Lilial. Aldehyd aromatyczny. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene CarboxaldehydeZapach, uczula.
  • Limonene - Jednopierścieniowy weglowodór terpenowy. Imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
  • Citronellol - Alifatyczny alkohol terpenowy. Imituje zapach róży i geranium. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów. Składnik kompozycji zapachowych.
  • Chlorphenesin - Środek konserwujący dla produktów kosmetycznych. Maksymalne stężenie jakie dozwolone jest w kosmetykach to 0,3%. Substancja mająca za zadanie chronić przed zepsuciem przez mikroorganizmy i utrzymać jakościowo dany produkt w jak najlepszym stanie.
  • Disodium EDTA – substancja wiążąca metale, konserwant.
  • Phenoxyethanol - Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed zakażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np.nabierając krem palcem).
  • Sodium Benzoate – konserwant, benzoesan sodu.
  • Potassium Sorbate – konserwant, sorbinian potasu.
  • BHT - butylohydroksytoulen- to antyutleniacz dla preparatów kosmetycznych (głównie typu W/O) zawierających roślinne i zwierzęce tłuszcze. 
  • Yellow 6 - barwnik.
  • Yellow 5 - barwnik.
  • Red 4 - barwnik.


______________________________

Podsumowanie.


   Tonik i krem kupiłam w czasie mojej ogromnej fascynacji jagodami goji i acai. Bardzo chciałam mieć kosmetyki z ich ekstraktami, trafiłam na Payot. Oprócz wyżej wymienionych ekstraktów skusiły mnie ich estetyczne, dość minimalistyczne opakowania, które stwarzały bardzo pozytywne wrażenie. W tamtym okresie paliłam papierosy i potrzebowałam czegoś, co rozjaśni moją poszarzałą cerę i zapobiegnie negatywnemu działaniu palenia na skórę. 
   Nie widziałam wtedy ich produktów w sklepach stacjonarnych w Białymstoku (teraz dostępne są w SuperPharm), dostępne były jedynie on-line. Firma ta dopiero wchodziła na Polski rynek, więc próżno było szukać jakichkolwiek recenzji. Na wizażu było pusto. Z tego co wiem, nadal jest. Zaryzykowałam i niestety w tym przypadku ryzyko się nie opłaciło. Nie umiałam wtedy czytać składów, z resztą w Internecie nigdzie ich nie znalazłam. 
   Producent składa ogromne obietnice, kusi ‘superowocami’ i bogactwem innych, dobroczynnych składników, niestety te gorsze, czasem zupełnie niepotrzebne składniki przyćmiewają te dobre. Tak jak napisałam wcześniej, nie potrafię zrozumieć polityki firmy. Dla mnie jest to bezsensowne marnowanie tak ciekawych składników, na tak słabe produkty. 
   Kosmetyki Payot nie należą do najtańszych: cena emulsji w Internecie waha się od ok. 60 zł do ok. 130 zł na truskawce, cena toniku z kolei to od ok. 50 zł do ok. 90 zł. W wypadku dwóch tych produktów jest to zdecydowanie wygórowana cena, zupełnie nieadekwatna do rezultatów, jakie otrzymujemy. Tonik jest znośny, ale za taką cenę ‘znośny’ to za mało. Emulsja natomiast – totalny bubel. Na skład szkoda po prostu słów, gdybym go wcześniej znała, na pewno bym po nią nie sięgnęła.
    Ogólna ocena wypada dość negatywnie i jestem na 100% pewna, że więcej nie sięgnę po te produkty. Niektóre kosmetyki Payot zbierają dobre recenzję i nie można wszystkiego włożyć do jednego worka i powiedzieć, że jest ‘be’, jednak ja jestem zrażona, dodatkowo filozofia tej firmy tak bardzo różni się od mojej, że zdecydowanie mi z nimi nie po drodze. Firmie Payot mówię zdecydowane ”ŻEGNAJ”.



Mam nadzieję, że recenzja będzie dla Was przydatna. Miałyście kiedyś do czynienia z kosmetykami Payot?
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,

Kasia.

czwartek, 31 października 2013

Ulubieńcy października 2013.

Witajcie!


   W związku z tym, że październik dobiega dziś końca, postanowiłam zrobić dla Was post o moich ulubieńcach i jednym małym bubelku. Zapraszam! :)
  
  _______________________________
  


Pędzel Maestro Złota Kolekcja Powder

  
   
  
   
   

   Cudownie miękki, giętki, puszysty. Nakładanie nim pudru to prawdziwa przyjemność, wystarczy dosłownie kilka pociągnięć i gotowe. Jego wygląd cieszy oko, prezentuje się dość luksusowo. Bardzo wygodny w użytkowaniu, gruba, drewniana, dobrze wyważona rączka ułatwia pracę. Co prawda wypadło mi z niego kilka włosków ale mam nadzieję, że na tym się skończy.  Zakup zdecydowanie wart swojej ceny (ok. 60 zł).


  
Kremowy peeling myjący, Farmona
  
  
   
   
   
  
   Ma słodki, korzenny zapach, idealny na tę porę roku. Niewielkie drobinki nie podrażniają skóry, jest delikatny i nadaje się do codziennego stosowania. Ma kremową konsystencję, jednak dość lejącą. Nie zauważyłam wysuszania skóry pomimo właściwości peelingujących a używam go codziennie wieczorem od mniej więcej 3 tygodni. (Uważam, że nawet delikatny peeling raz dziennie wystarczy, skóra musi mieć swoją wartwę ochronną, rano używam innego żelu). Jest bardzo wydajny, po takim czasie używania nadal mam 1/3 w butelce (pojemność 250 ml).
   
   
INCI: Aqua (water), Acrylates copolymer, Sodium laureth sulfate, Cocamidopropyl betaine, Glycerin, Polyurethane, Parfum (fragrance), Simmondsia chinensis (jojoba) seed powder, Macadamia ternifolia shell powder, Panthenol, Tuber aestivum extract, Inulin, Styrene/acrylates copolymer, Sodium chloride, Disodium edta, Sodium hydroxide, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Dmdm-hydantoin, Coumarin, Cinnamal, Caramel colour e150d, CI 1625.

Skład nie jest może wyjątkowo zachwycający, ale nie jest źle :). Cena ok. 10 zł.
    
   
   
     
Odżywka Morela i Olejek Migdałowy, Garnier Ultra Doux
   
   
  
   
  
  

   Nie mogłam się powstrzymać, kiedy zobaczyłam ją na półce. Przywołała wspomnienia, kiedy mama myła mi kiedyś włosy morelowym szamponem Ultra Doux, jakieś 15 lat temu. Cudownie pachnie morelami, zapach utrzymuje się na włosach, niestety nie tak długo jak bym chciała, ale cudów nie ma :).  W porównaniu do kultowej już odżywki Avocado i Masło Shea Garnier, ma mniej treściwą konsystencję, co na początku mnie troszkę zmartwiło. Na szczęście niewiele jej ustępuje jeżeli chodzi o nawilżenie, włosy są nawilżone, miękkie i pachnące.


INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Dipalmtoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Quaternium 80, Glyceryl Stearate, Limonene, Linalool, Propylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Geraniol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Coumarin, Prunus Amygdalus Dulcis Extract/Sweet Almand Fruit Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Glycerin, Parfum

Cena ok. 7 zł.
   
   
  
   
Advanced Night Repair II, Estee Lauder
  
  
  
  
   
   
   
   Serum mające na celu cofanie istniejących już zmian takich jak zmarszczki, przebarwienia i linie, dezaktywowanie ponad 90% wolnych rodników i innych zanieczyszczeń ze środowiska, zanim zdążą one w jakikolwiek sposób zadziałać na skórę oraz nawilżanie skóry. Nowa wersja II dedykowana jest dla każdego rodzaju cery, w każdym wieku. Może być również używane na dzień.

   Przy okazji zakupów w jakiejś perfumerii dostałam 3-mililitrową próbkę serum. Na początku użyłam raz i stwierdziłam, że nie zauważyłam żadnego działania, z resztą, i tak mnie na to nie stać. Po jakimś czasie wróciłam do próbki i stosowałam serum przez tydzień. Nawet sobie nie wyobrażacie z jakim żalem i rozpaczą próbowałam wydusić ostatnie krople z opakowania…Widać to z resztą po kondycji próbki :P. Nie miałam okazji stosować poprzedniej wersji, więc nie mam porównania, ale wiem, że najzwyczajniej w świecie DZIAŁA! Po mniej niż tygodniu używania serum na noc budziłam się z gładką, ‘wyspaną’ skórą. Cera zaczęła być odrobinę bardziej jednolita, przebarwienia po eksterminacji wyprysków odrobinę się rozjaśniły. Najśmieszniejsze jest to, że wypryski zniknęły i przestały się w tym okresie pojawiać, bez używania serum codziennie mam na twarzy nowe niespodzianki. Bardzo cieszy mnie fakt, że serum nie zawiera silikonów ani żadnych innych ‘cięższych’ zapychaczy. Pod koniec składu pojawia się Carbomer,  jednak nie zauważyłam, żadnego wysypu zaskórników. Serum jest baaardzo wydajne, wystarczy naprawdę odrobina na całą twarz i szyję. Niestety cena zwala z nóg, 290 zł za 30 ml. Nie stać mnie na taki wydatek, ale! Niedługo mam imieniny, więc mam cichą nadzieję, że dostanę je w prezencie. Dla niektórych tydzień to zbyt mało czasu, żeby coś przetestować, mi w tym wypadku tydzień wystarczył aby chcieć więcej :).

INCI: Water, Bifida Ferment Lysate, Methyl Gluceth-20, PEG-75, BIS-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Butylene Glycol, Propanediol, Cola Acuminata Seed Extract, Hydrolyzed Algin, Panthetine, Caffeine, Lecithin, Tripeptide-32, Ethylhexylglycerin, Sodium RNA, Bisabolol, Glyceryth-26, Squalane, Sodium Hyaluronate, Oleth-3 Phosphate, Caprylyl Glycol, Lactobacillus Ferment, Oleth-3, Anthemis Nobilis, Yeast Extract, Choleth-24, Hydrogenated Lecithin, Ceteth-24, Tocoperol Acetate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Hexylene Glycol, Carbomer, Triethanolamine, Tridodium EDTA, BHT, Xantan Gum, Phenoxyethanol, RED 4 (CI 14700), YELLOW 5 (CI 19140) <ILN39632>.

   
  
   
Magic Concealer, Helena Rubinstein
  
  
  
  
  
  
  
   Lekki rozświetlający korektor o średnim kryciu. Stosuję go pod oczy oraz punktowo na niedoskonałości, sprawdza się świetnie. Dobrze się trzyma przez cały dzień, Nie zbiera się w załamaniach powieki, nie podrażnia ani nie wysusza. Wygląda bardzo naturalnie i rozjaśnia okolice oczu. Kosztuje sporo, ja kupiłam go za 165 zł w promocji, na wizażu podana cena to 180 zł. Tylko jest jeden haczyk. POJEMNOŚĆ. Ta tubeczka to aż 15 ml korektora. Za korektor Lancome z pędzelkiem, który ma gorsze działanie od Heleny a jego pojemność to UWAGA: 1,5 ml musimy w drogerii zapłacić ok. 120 zł. Czytajcie dalej. Korektor Lumi Magique, L’Oreal, pojemność 2,5 ml, cena ok. 30 zł. 15 ml / 2,5 ml = 6. 6 x 30 zł = 180 zł. Chyba nie muszę nic więcej mówić :). Jego jedyny minus to niestety parabeny, i to dość wysoko w składzie. W tym przypadku machnęłam jednak na to ręką i nie żałuję.


INCI: Aqua, Cyclopentasiloxane, Hydrogenated, Polyisobutene, Sorbitan Isostearate, Glycerin, Propylene Glycol, Ozokerite, Methylparaben, Silica, Aluminium Hydroxide, Chamomilla, Recutita/ Matricaria Extract, Phenoxyethanol, Magnesium Sulfate, Disodium Stearoyl Glutamate, Disteardimonium Hectorite, Acrylates Copolymer, Butylparaben, +/- May Contain: CI 77891 /Titanium Dioxide, CI 77492, CI 77491, CI 77499/ Iron Oxides, Mica.

  
    
   
Daily Lip Conditioner, Blistex
  
  
  
  
  
  

   Bardzo fajny balsam do ust, mam go codziennie pod ręką, świetnie nawilża i eliminuje suche skórki. Usta są odżywione, miękkie i gładkie, balsam tworzy na nich aksamitną wartwę ochronną, długo się na nich utrzymuje, nie skleja ust. Na początku nie podobał mi się zapach, teraz nie zwracam na niego uwagi. Określilabym go jako połączenie wanilii z miętą lub z mentolem, coś w ten deseń. Lekko mrowi, w porównaniu do Carmexa, którego nie mogłam znieść jest to nawet przyjemne uczucie :). Potrzebowałam balsamu w formie słoiczka, z którego możemy nałożyć taką ilość preparatu, jaka jest nam potrzebna, ze sztyftem jest za dużo roboty, kiedy potrzebna jest grubsza warstwa. Kosztuje ok. 10 zł.


INCI: Petrolatum, Lanolin, Candelilla Cera, Ethylhexyl, Parfum, Olea Europaea, Vitis Vinifera, Theobroma Cacao, Aloe Barbadensis, Camphor, Cocoyl Hydrolyzed Soy Protein, Isostearyol Hydrolyzed Collagen, Limonene, Menthol, Saccharin, Thymol. 
  
  
  
   
Seche Vite
  
  
  
  
  
  
   Wpadł w moje ręce jako jeden z elementów pudełka ShinyBox, i został ulubieńcem od pierwszego użycia. Przeszedł istny paznokciowy survival – starcie z gipsem. Po zajęciach z rzeźby całe ręce miałam w zastygającej skorupie,  gips był dosłownie wszędzie, nad, obok, pod paznokciami. Żadnego odprysku, paznokcie były w nienaruszonym stanie. Rzeczywiście przyspiesza wysychanie lakieru, pięknie nabłyszcza i utwardza. Lakier wytrzymał mi z nim cały tydzień z jednym, minimalnym odpryskiem przy krawędzi. Cena: 34 zł / 14 ml.

INCI: Butyl Acetate, Toluene, Cellulose Acetate Butyrate, Isopropyl Alcohol, Trimethyl Pentanyl Diisobutyrate, Butoxyethanol, Dimethicone, Benzophenone-1.



_______________________________



Na koniec bubel:



Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą, Flos Lek
  
  
  
  
  
  

    Po pierwsze – niezbyt higieniczne opakowanie, w które trzeba wsadzić palec, żeby wydobyć żel. Po drugie – skóra pod oczami dziwnie mnie po nim piecze, jest to nieprzyjemne uczucie. Po trzecie wydajność, która jest po prostu tragiczna. Praktycznie dobrnęłam już do dna, a używam go zaledwie od miesiąca. To pierwszy krem pod oczy, który skończył mi się w takim tempie, być może to wina jego konsystencji, nie mam pojęcia. Owszem, jest tani, ale za taką cenę miałam o wiele lepsze kremy…Nie zamierzam do niego wracać. Cena ok. 8 zł.


INCI: Aqua, Pentylene Glycol, Propylene Glycol, Camellia Sinensis Leaf Extract, Euphrasia Officinalis Extract, Panthenol, Triethanolamine, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Carbomer, Glucose, Salvia Officinalis Leaf Extract, Althaea Officinalis roqt Extract, Decylene Glycol.



Tak prezentują się moi październikowi ulubieńcy, mam nadzieję, że Wam się podobało :).
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia.