wtorek, 1 września 2015

Makeup Menu #2 - sierpień.




Witajcie!



   Mój makijaż w sierpniu ograniczał się praktycznie do samych brązów. Postawiłam na szybkość wykonania, prostotę i trwałość, trwałość, trwałość! Nie ma tu nic odkrywczego, po raz kolejny pojawi się On & On Bronze z Maybelline (tak, wiem, ile można, sama już mam dość), jednak oprócz tego znalazło się tu również kilka produktów, które mam już od dłuższego czasu a mimo to nie pojawiły się do tej pory na blogu (a zdecydowanie powinny).






   


   Podobnie jak w poprzednim miesiącu, w tym również zrezygnowałam z podkładu. Nie zależało mi na mocnym kryciu, postawiłam na bardziej naturalny efekt i nie przejmowałam się niedoskonałościami.  Zamiast niego, w newralgicznych punktach oraz pod oczami lądował korektor NYX, HD Concealer w odcieniu CW03.

   Pudrem, którym matowiłam twarz był mój ukochany-wycofany Diorskin Forever, Dior. Jeżeli znacie jakikolwiek puder, który ujednolica cerę, matuje na długo bez efektu maski i płaskiego matu jednocześnie zostawiając skórę rozświetloną i cudownie naturalną, bez podkreślania każdego włoska na twarzy, bielenia i wysuszania – błagam, dajcie znać.

   W tym miesiącu koloryzujący żel do brwi zastąpiłam pomadą z Inglota w odcieniu 12, o której więcej możecie przeczytać w moim poprzednim poście. Kolejny świetny produkt polskiej marki.

   Na całą powierzchnię ruchomej powieki nakładałam Color Tattoo, Maybelline w odcieniu On & On Bronze, który służył mi jako baza pod błyszczący cień z cielistej paletki Sephory, It Palette (zaznaczony białą kropką na zdjęciu). Przyznam się Wam szczerze, że paletę kupiłam głównie dla tego jednego cienia…Czyste wariactwo.  

   Rzęsy pomalowałam (niezmiennie od początku maja) tuszem Maybelline, Lash Sensational, który sprawuje się tak samo świetnie jak na początku – nie kruszy się, nie spływa, wytrzymuje wysokie temperatury i nadaje rzęsom objętości.

   Żeby dodać skórze odrobinę opalenizny sięgałam po bronzer Pro Bronze Fusion z Make Up For Ever w odcieniu 20M, który wydał mi się najbardziej neutralny z całej oferty kolorystycznej. Pomimo tego, że musiałam nałożyć go w większej ilości niż zazwyczaj, aby był widoczny na zdjęciu na skórze nadal wygląda niesamowicie naturalnie. Nie tworzy plam i wyjątkowo ciężko z nim przesadzić. Ma bardzo ciekawe wykończenie – nie jest błyszczący ale nie jest też matowy, przez co idealnie stapia się ze skórą bez pudrowego efektu.

   Moje usta w sierpniu były wyjątkowo przesuszone, dlatego zamiast pomadki sięgałam po ukochany balsam NUXE Reve de Miel, który zostawia je w cudownym stanie.












Dajcie znać na jakie kolory postawiłyście/liście w sierpniu :).

Kasia. 


niedziela, 30 sierpnia 2015

Ulubieńcy sierpnia 2015.



Witajcie!


   Sierpień z całą pewnością mogłabym nazwać miesiącem minimalizmu kosmetycznego, głównie za sprawą wielu spontanicznych wyjazdów i szalejących upałów. W podróży, pewnie jak wiele z Was, sięgam po produkty, które znam i na których mogę w 100% polegać z kolei temperatura w moim przypadku zdecydowanie nie sprzyjała eksperymentom i nakładaniu pełnego makijażu. Większość z produktów, po które sięgałam do tej pory pojawiło się już na blogu, (odsyłam Was do poprzednich ulubieńców), dlatego nowych ulubionych produktów w tym miesiącu jest naprawdę niewiele.






   Korektor HD, NYX, bez wątpienia należy do grona tych ‘zastygających’ i długotrwałych. Ma bardzo dobre krycie i jednocześnie niesamowicie lekką konsystencję. Świetnie sprawdzał się nałożony pod oczami oraz na twarzy, używałam go zamiast podkładu w miejscach, które potrzebowały trochę więcej krycia – na brodzie, w okolicach nosa oraz odrobinę na czole.     

   Konturówka do brwi w żelu, Inglot podbiła moje serce swoim chłodnym odcieniem (posiadam nr 12) oraz niesamowitą trwałością. Sprawdziła się w trakcie rekordowych upałów, podczas opalania i kąpieli w jeziorze. Nie ścierała się i nie spływała, pod koniec dnia wyglądała tak samo świetnie, jak po nałożeniu.

   Pędzelek, który służył mi do malowania brwi, pojawił się w poprzednim poście. H&M, aplikator do brwi, rzęs oraz eyelinera to niesamowicie praktyczny produkt – cieniuteńki, precyzyjny, idealnie giętki z dodatkową szczoteczką, idealną do wyczesywania brwi. Więcej możecie przeczytać TU.

   Maseczka do twarzy Catastrophe Cosmetics, LUSH pomagała uspokoić moją rozstrojoną wyjazdami cerę. Zmiana wody i otoczenia przeważnie wpływa na nią niezbyt korzystnie, przez co odwdzięcza mi się zaczerwienieniem i kilkoma nowymi niespodziankami. Maseczka cudownie koi skórę, łagodzi wszelkie podrażnienia, oczyszcza i delikatnie zwęża pory. Zostawia cerę cudownie zmatowioną i aksamitną w dotyku. Do tego ślicznie pachnie.

   Pianka do mycia ciała Rituals, Hammam Delight o przepięknym zapachu eukaliptusa i rozmarynu wspaniale orzeźwiała i chłodziła w trakcie największych upałów. Rozmaryn nie jest tu zbyt mocno wyczuwalny (co mnie ogromnie cieszy), eukaliptus za to owszem. Całe szczęście, że w ostatnim momencie zgarnęłam ją do koszyka na lotnisku kilka miesięcy temu, pianka jest prze-cu-dow-na.


Jak minął Wam sierpień? Jakie są Wasze ulubione produkty?
Kasia.


czwartek, 27 sierpnia 2015

Świetny pędzelek do brwi za grosze?



Witajcie!


   Przy okazji buszowania w sklepie internetowym H&M natknęłam się na nową linię kosmetyków, w tym na bohatera dzisiejszego posta – aplikator do brwi, rzęs oraz eyelinera. Swego czasu podobny pędzelek do brwi, całkiem chwalony z resztą, był w ofercie H&M, z niewiadomych jednak przyczyn został on z niej wycofany. Korzystając z tego, że marka postanowiła go przywrócić, w dodatku w ulepszonej wersji, bo w duecie ze szczoteczką, zrobiłam mu miejsce w moim koszyku.





   Dwustronny aplikator z jednej strony posiada szczoteczkę do wyczesywania brwi lub rzęs, co jest ogromnym plusem bo bardzo często brakuje mi jej we wszelkiego rodzaju kredkach, z drugiej natomiast posiada skośny pędzelek, wykonany ze sztucznego włosia. Włosie jest idealnie sztywne – nie za miękkie, nie za twarde, daje pełną kontrolę ruchów. Pędzelek jest cieniuteńki, co pozwala nam na precyzyjne malowanie kreski lub uzupełnianie brwi, włosek po włosku.








   H&M stworzyło niesamowicie praktyczny produkt w dodatku za bardzo małą kwotę – cena w tym wypadku wynosi jedynie 9,90 pln. Nie od dziś wiadomo, że odpowiednio cienkiego i jednocześnie niedrogiego pędzelka do brwi można ze świecą szukać, więc jeżeli jesteście na tropie – serdecznie polecam.


   Poniżej porównanie pędzelka H&M (po lewej) oraz mojego dotychczasowego ulubieńca – Everyday Minerals KLIK (po prawej), wykonane jednym produktem (Aqua Brow). Oba wypadają porównywalnie, jednak w praktyce, EM, wykonany z włosia naturalnego (bardziej miękkiego), daje mniej kontroli i nakłada produktu więcej i grubiej, co w przypadku malowania brwi niekoniecznie jest zaletą. Do tego dochodzi fakt, że jest o wiele droższy i wymaga użycia oddzielnej szczoteczki.  






   Pędzelek uplasował już sobie miejsce w ulubieńcach i totalnie zdeklasował swojego poprzednika, po wersję z EM nie sięgnęłam ani razu odkąd w mojej kosmetyczce pojawił się aplikator z H&M.


Wolicie kredki czy pomady do brwi? Jacy są Wasi ulubieńcy?

Kasia.