sobota, 8 sierpnia 2015

Tani i dostępny zamiennik konturówki Charlotte Tilbury, Pillow Talk?

Witajcie!



   Pamiętacie jak zagraniczny YouTube kusił konturówką do ust Charlotte Tilbury w odcieniu Pillow Talk? A może pamiętacie, że jej zamiennikiem była konturówka Rimmel, Eastend Snob? Jeżeli odpowiedź brzmi ‘tak’, to prawdopodobnie zdajecie sobie sprawę, że oba te produkty nie są dostępne w Polsce, bo pewnie tak jak ja miałyście ochotę biec po nie do sklepu tu i teraz. Całkiem niedawno i całkiem przypadkiem w swoich przepastnych szufladach udało mi się jednak natknąć na coś, co śmiało można nazwać zamiennikiem konturówki z Rimmela (a przy okazji Charlotte Tilbury), którą udało mi się kupić w Holandii. 






   Mowa o konturówce wodoodpornej Golden Rose o numerze 51. Różnica w odcieniu jest na pierwszy rzut oka ledwie dostrzegalna i polega jedynie na różnicy w temperaturze koloru – Golden Rose jest bardziej neutralna w porównaniu do chłodnego Rimmela. Obie konturówki są niesamowicie trwałe i dają matowe wykończenie bez zbytniego przesuszania ust. 





   Jakąkolwiek większą różnicę pomiędzy nimi dostrzec możemy w formule, sposobie wyprofilowania końcówki, opakowaniu oraz cenie. Eastend Snob jest bardziej kremowa i miękka, przez co aplikacja jest łatwiejsza (niestety przez to również szybciej się zużywa), jej końcówka jest ścięta pod kątem natomiast Golden Rose ma bardziej tępą i suchą konsystencję (jednak nie sprawia to, że aplikacja jest w jakikolwiek sposób utrudniona), a jej końcówka jest standardowa dla większości wysuwanych kredek – stożkowa.

   Obie kredki nie wymagają temperowania ze względu na swoją automatyczną formę. Obie są również z niskiej półki cenowej, jednak to Golden Rose bije konturówkę Rimmel na głowę - jest praktycznie o połowę tańsza – 9,90 vs. ok 25 zł. Do tego możemy kupić ją zarówno stacjonarnie jak i przez Internet, co sprawia, że raczej nie będę ronić łez po ‘Snobie z Eastendu’ :).


Lubicie konturówki, czy jednak obstajecie przy samych pomadkach? :)

Kasia. 

8 komentarzy:

  1. Świetny kolor! Zupełnie nie kojarzę tego Snoba, ale bardzo mi sie podoba efekt, ktory uzyskałas tą z Golden Rose. Po konturowki sięgam raczej od święta, ale Twoja chetnie bym przetestowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja w sumie nie mam żadnej konturówki i używam samych pomadek :) ale cały czas zastanawiam się nad tymi z essence ale te które pokazujesz mają bardzo ładny odcień:)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny blog! :)

    follow?
    http://fashionlikealife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej konkretnej konturówki, ale te, które pokazałaś, prezentują się dobrze. Goldern Rose nawet bardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. obie pięknie wyglądają na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obie wyglądają pięknie na ustach, ja właśnie takie kolory bardzo lubię i w zasadzie tylko dla takich odcieni korzystam z konturówek.
    Podobną mam z Bourjois.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za konturówkami, kojarzą mi się z latami 90-tymi i modą na obrysowywanie ust w mocnym brązie brrr....Twój post wskazuje jednak na to, że można je stosować i wyglądać naturalnie - super! Może wróci znów kosmetyk ten do łask, bo zdaje się, że jest zapomniany.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładny kolor. Ja w swoich zbiorach mam zaledwie trzy konturówki: 2 z Essence i 1 z Inglota i są tak dobre, że zostaanę chyba przy nich na długie lata;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :).

Bardzo proszę o niedodawanie linków służących autopromocji w komentarzach, każdy tego typu wpis będzie usuwany.