Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milani. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2015

Nowości kosmetyczne stycznia i lutego.

Witajcie!


   Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy to powszechnie przyjęta złośliwość losu, ale jak już coś z kosmetyków się kończy – kończy się wszystko na raz. Podkład, puder, krem pod oczy i tak dalej, i tak dalej. W związku z tym, że dużo najpotrzebniejszych rzeczy w dwóch ostatnich miesiącach zaświeciło pustym denkiem, zapraszam na haul kosmetyczny stycznia i lutego : ).







   Dwie najważniejsze rzeczy, które skończyły się praktycznie w tym samym czasie – krem pod oczy oraz podkład. Korzystając z oferty VIP w Sephorze -20% udałam się na uzupełnianie braków z mniejszymi wyrzutami sumienia. Oba produkty zdążyły już zagościć na blogu po jego reanimacji – krem pod oczy Clinique, All about eyes rich to mój absolutny ulubieniec, podobnie jak podkład – Estee Lauder, Double wear light.








   Skończył się mój poprzedni tusz do rzęs  Oriflame, Wonder Lash, którego niestety nie zdążyłam zamówić na allegro (nie znam żadnej konsultantki) więc postanowiłam wypróbować coś taniego i polecanego – tusz Miss Sporty, Studio Lash sprawdza się naprawdę nieźle. Nigdy przedtem nie spodziewałam się, że uda mi się wykończyć jakąś kredkę do oczu – a jednak! Nowością jest wodoodporna kredka L’Oreal, Super Liner Gelmatic, którą używam głównie na górną linię wodną oraz na linię rzęs.  










   W ulubieńcach kosmetycznych wspominałam o pudrze Dior, Diorskin, który niestety zostaje wycofywany ze sprzedaży – do tej pory nie mogę się z tym pogodzić, dlatego kupiłam dwa zapasowe opakowania (mam nadzieję, że znajdę godnego następcę zanim je wykończę :<).









Teraz czas na prezenty i zachcianki. Nars Douceur miał być prezentem na Święta, niestety zamówiony na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem przyszedł dopiero w połowie stycznia. Całe szczęście, że w końcu jest i od momentu kiedy się tylko pojawił wiedziałam, że się pokochamy. I stało się, przepadłam.








Razem z różem Nars zamówiłam również cień do powiek Milani (Bella Eyes, Gel Powder Eyeshadow) w kolorze Bella Bronze, który przyszedł, uwaga, dopiero na początku lutego. Ma przepiękny czerwonawy odcień brązu, wspaniale się blenduje i przepięknie wygląda na oku przez cały dzień. Długo czekałam na jaśniejsze i bardziej neutralne odcienie Rouge Edition Velvet od Bourjois i w końcu się pojawiły. Nadal nie są aż tak jasne i neutralne jak bym chciała, postanowiłam jednak wypróbować najjaśniejszy z kolekcji, nr 10 – Don’t pink of it! Bardzo często gościł na moich ustach w lutym i zasłużył na miejsce w ulubieńcach :).













Perfumy Chloe Signature to moje perfumy wszechczasów. Uwielbiam kiedy marka wypuszcza torebkowe miniatury (20ml) bo mogę mieć je zawsze przy sobie a do tego wychodzą całkiem korzystnie finansowo (20 ml – 119 zł / 30 ml – 239 zł). Posiadam już wersję różaną i podstawową, która jest na wykończeniu, dlatego korzystając ze zniżki w Sephorze postanowiłam uzupełnić jej zapas i powiększyć kolekcję o zieloną, bardziej świeżą wersję. Wszystkie trzy uwielbiam :).










Jeden jest prezentem od chłopaka, drugi ode mnie dla siebie z okazji zdanej sesji :). Mowa o przecudownych pędzlach do twarzy Sigma w wersji Copper – F25 Tapered Face, F35 Tapered Highlighter. Mniejszego używam głównie do nakładania pudru w okolicach oczu, większego do nakładania bronzera. Oba pędzle są niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku, mogłabym siedzieć i ‘miziać’ się nimi godzinami…Pobiły nawet Zoevę :).









   To już wszystkie nowości, dajcie znać czy miałyście z którąś z nich do czynienia :). Może u Was pojawiła się jakaś ciekawa nowość? :)

Pozdrawiam cieplutko,
Kasia.



piątek, 10 stycznia 2014

China Glaze, Solar Flare - odnalazłam swój Złoty Graal, zamiennik Milani FX Jewel Gold.

Witajcie!




   Złoty Graal – symbol rzeczy cennej, pożądanej ale nadal nie odnalezionej - czymś takim przez długi czas był dla mnie lakier Milani FX Jewel Gold, który zobaczyłam kilka lat temu bodajże na weheartit.






    Jako wielbicielka glitterów pokochałam go od pierwszego wejrzenia miłością prawdziwie dozgonną, nigdzie jednak nie byłam w stanie go zdobyć. Lakiery Milani nie były wtedy dostępne w Polsce, nawet teraz kupić można jedynie jakieś ‘niedobitki’ na allegro. Szukałam, szukałam i nic, w tamtym okresie nie miałam również możliwości zamawiania z zagranicy. Kilka dni temu w końcu szczęście się do mnie uśmiechnęło i przeglądając lakiery China Glaze w jakimś sklepie internetowym przypadkiem trafiłam na te oto cudeńko:







   Zaczęłam przeglądać swatch’e w Internecie i gdy trafiłam na post z porównaniem obu tych lakierów TUTAJ wiedziałam, że to właśnie to, czego szukałam od tak dawna. W wielkiej radości bez zastanowienia kliknęłam na ‘dodaj do koszyka’ i takim oto sposobem dziś mogę się nim z Wami podzielić :). 

   Jest to idealna propozycja zarówno na karnawałowe szaleństwa, jak i na co dzień :). Złote drobiny mają perfekcyjny odcień - nie są ani zbyt żółte, ani zbyt 'blade', aplikacja jest bezproblemowa, lakier schnie dość szybko. Możemy nim uzyskać zupełnie różne efekty - od pojedynczych drobin do efektu łuski, jak na zdjęciu Milani. Przepięknie odbija światło, cudownie się błyszczy, nie zahacza o ubranie. Jestem w nim po prostu zakochana :) Na palcu serdecznym widoczny jest efekt po nałożeniu dwóch grubych warstw lakieru. 














Tutaj efekt po nałożeniu większej ilości drobinek. Trzeba się troszkę 'naciapkać', ale warto, oj warto...Ze schnięciem nadal nie ma żadnego problemu, zasycha bardzo szybko, czego się po takiej ilości lakieru w ogóle nie spodziewałam :).









   Jako bazę nałożyłam na paznokcie lakier Sensique, nr 145, który miałyście okazję zobaczyć TUTAJ. Cudowna gołębia szarość, która w zależności od światła raz jest bardziej lawendowa, raz bardziej błękitna, a raz bardziej różowa. 












Zapraszam na moje nowe social media - instagrama oraz facebooka :) 





Koniecznie dajcie znać, co sądzicie :). 
Pozdrawiam, trzymajcie się cieplutko,
Kasia.