sobota, 21 grudnia 2013

Jak zachować piękne paznokcie na Święta? Prosty trick. :)

Witajcie!


  Święta za pasem, w wielu domach przygotowania ruszają pełną parą. W ferworze wielkich porządków i gotowania niewiele z nas ma czas na to, żeby pomyśleć o swoich paznokciach. Oprócz dbania o dom i potrawy, warto jednak zadbać też o swoje dłonie. Kiedy przychodzi czas zasiadania do wigilijnego stołu wszystkie chciałybyśmy wyglądać nienagannie, nie tylko jeżeli chodzi o ubiór i makijaż. Która z nas nie czuła tej złości, spowodowanej złamanym paznokciem tuż przed ważnym wydarzeniem? 
  
   W okresie przedświątecznym nasze paznokcie są bardziej narażone na wszelkiego rodzaju wypadki, sprzątanie i częste zmywanie nie sprzyjają ich kondycji, stają się one bardziej łamliwe i kruche. Aby zapobiec łamaniu się i zahaczaniu pamiętajmy o tym, żeby prace domowe wykonywać w rękawiczkach. Jeżeli jednak nie uda nam się ochronić paznokci przed zgubnym wpływem wody i detergentów i widzimy, że zaczyna się z nimi dziać 'coś niedobrego'- nie sięgajmy od razu po pilniczek, jest na to inny, bardzo prosty sposób :).










Potrzebne nam będą:

- klej do paznokci ( np. Ados ), jeżeli nie posiadacie specjalnego kleju użyjcie lakieru bezbarwnego, bazy lub po prostu odżywki do paznokci,

- fizelina np. z torebki od herbaty,

- pęseta,

- nożyczki.







Najpierw wycinamy mały fragment fizeliny, dopasowany do naszego paznokcia i rozmiaru uszkodzenia.








Następnie nakładamy klej na miejsce,w którym paznokieć jest uszkodzony.





Nakładamy fizelinę na świeży klej za pomocą pęsety, dociskamy i dokładnie wyrównujemy powierzchnię.







W celu utrwalenia i zniwelowania wszelkich nierówności nakładamy na fizelinę cienką warstwę kleju. 





   Jak widzicie na zdjęciach moje paznokcie nie wytrzymały 'presji' , musiałam w ten sposób uratować te na dwóch kciukach i dwóch palcach wskazujących.
   Jest to oczywiście krótkotrwałe rozwiązanie i nie spowoduje, że nasze paznokcie się w tym miejscu zrosną. Po pewnym czasie, prędzej, czy później, będziemy musiały je opiłować. Nie sprawdzi się również w przypadku, kiedy uszkodzenie będzie sięgało dalej niż połowa płytki. Jest to doraźny ratunek dla tych, którym zależy na zachowaniu ładnych paznokci na daną okazję oraz dla tych, (w tym mnie), których paznokcie łamią się stosunkowo blisko macierzy (miejsca, z którego wyrasta paznokieć). Pomoże nam to w wypadku, kiedy obcięcie paznokcia będzie niemożliwe a konieczne będzie zabezpieczenie go przed zahaczeniem i oderwaniem. 

   Jeżeli w te Święta chciałyście pomalować paznokcie na jasny kolor - nie ma powodów do zmartwień, nic straconego. Wystarczy, starannie przykleić fizelinę. Jeżeli będzie przylegała całą swoją powierzchnią do powierzchni płytki paznokcia bez żadnych pęcherzyków powietrza, będzie niemalże niezauważalna. :)




Dajcie znać, czy słyszałyście o tym sposobie i czy z niego korzystałyście :) 
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło,
Kasia.


5 komentarzy:

  1. Ostatnio ratowałam tak paznokcia niestety po tygodniu w tym samym miejscu pękać :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ojj pierwsze słyszę, ale przyda się na pewno :))

    OdpowiedzUsuń
  3. też używałam tego sposobu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :).

Bardzo proszę o niedodawanie linków służących autopromocji w komentarzach, każdy tego typu wpis będzie usuwany.